Strony: Poprzednia 1 2 3 ...4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14
gru 08 30


Z okazji zbliżającego się Nowego Roku, życzę wszystkim dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności.

Jednocześnie, z przyjemnością informuję, iż niedawno opublikowany artykuł Krwawiące cygańskie serce zdobył 1 miejsce w Wielkiej Brytanii w konkursie dziennikarskim "Za różnorodnością. Przeciw dyskryminacji"
('For Diversity. Against Discrimination.' Special Award on the Roma)Dyplom

Zarazem tekst będzie brać udział w finale europejskim.

Konkurs organizowany jest przez UE i przeprowadzany pod patronatem Vladimíra Špidla, komisarza Unii Europejskiej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Równości Szans.
List

(Krwawiące cygańskie serce zostało opublikowane w polonijnym czasopiśmie "Polish Zone North" w numerze 09.2008, za co serdecznie dziękuję całej redakcji, a w szczególności pani redaktor naczelnej Marzenie Siemplewskiej)

Z pozdrowieniami,
 Paweł Rogaliński

Autor Paweł Rogaliński \\ tagi: , , , , , , , , , , ,

gru 08 22

 Dotychczas polskie dzieci na Wyspach Brytyjskich były pozostawione samym sobie. Nikt nie interesował się tym, czy uczęszczając do szkół rozumieją angielskich nauczycieli i rówieśników, mówiących dziwnym i niezrozumiałym językiem. Nie mogli nic na to poradzić ani ich rodzice, zmuszeni do pozostania w obcym kraju, ani nauczyciele, nieznający polskiego. Jednak, wydawałoby się sytuacja bez wyjścia, sama się rozwiązała. Powstał nie tylko szereg szkół i uniwersytetów, gdzie językiem wykładowym jest polski, ale i przedszkole, powstałe z myślą o naszych maluchach.

 

Początki zawsze trudne

 

Stworzenie przedszkola „Kubuś Puchatek” w samym sercu Wysp okazało się fantastycznym pomysłem pani Moniki Suzańskiej. Jak sama mówi, „pomysł narodził się jeszcze podczas studiów na kierunku psychologia: edukacja i rozwój dziecka„. Już wtedy wiadomym było, że założenie tego typu firmy będzie życiowym celem młodej kobiety. Tuż po ukończeniu studiów, pani Monika zaczęła poważnie myśleć o prowadzeniu własnego przedszkola.

- Z początku plan dotyczył naszego kraju. Ale niezliczone przeszkody, przerośnięta biurokracja i niekiedy wręcz absurdalne przepisy okazały się nie do pokonania – mówi Suzańska. – Kiedy wyjechałam na Wyspy, spostrzegłam jak wiele jest polskich dzieci, które znalazły się w nowym, obcym dla nich kraju. To wtedy postanowiłam spróbować moich sił jeszcze raz i powalczyć tym razem z przepisami angielskimi – dodaje.

Widząc nadarzającą się okazję, pani Monika nie chciała dłużej czekać. Postanowiła działać i to szybko. Wraz z mężem pracowali w pocie czoła długie miesiące, by wreszcie, w ostatnim kwartale tego roku, ogłosić wielkie otwarcie „Kubusia Puchatka”.

- Początki są zawsze trudne i zdaję sobie z tego sprawę. Ale musi się udać, nawet, jeśli zaczniemy od małej grupki dzieci – zapewnia Monika. – Brzdące uwielbiają mojego męża, dlatego to właśnie on będzie prowadzić zajęcia fotograficzne, komputerowe i sportowe wariacje – tłumaczy.

 

Papiery, urzędy, formalności

 

Jak się okazuje, przepisy w Wielkiej Brytanii są dużo mniej zawikłane niż w Polsce. Dzięki temu wszelkie formalności związane z firmą można załatwić dużo szybciej. Przekonała się o tym na własnej skórze właścicielka „Kubusia Puchatka”.

- Aby założyć własną działalność gospodarczą wystarczy wypełnić jeden formularz i przesłać go do urzędu. W przypadku przedszkola należy też spełnić wszystkie wymogi takiej placówki, ale nie stanowiło to dla mnie problemu. Chyba nie da się bardziej uprościć całej procedury- zachwala angielską biurokrację pani Monika.

Później dodaje, że gdyby naszą rodzimą armię urzędników zastąpiono kilkoma z dużo większym zakresem obowiązków, byłoby i taniej i skuteczniej.

- Gdy opowiadałam moim angielskim kolegom w jaki sposób prowadzi się działalność gospodarczą w Polsce, nie mogli pojąć naszego systemu prawnego. Twierdzili tylko, że przyprawiłoby ich to o ból głowy – opowiada Suzańska.

 

Przedszkole tylko dla Polaków?

 

Gdy przygotowania dobiegły końca, pachnące świeżością pomieszczenia czekają na kolejki maluchów. Czy tylko tych polskich? To się okaże…

- Przedszkole zostało założone z myślą o dzieciach z naszego kraju, ale jeśli znajdą się angielskie rodziny, które zechcą posłać tu swoje dziecko, oczywiście zapraszamy. Jednak, znając mentalność Anglików, którzy głęboko wierzą, że tylko brytyjskie placówki są najlepsze, raczej wątpię w taką możliwość – mówi Monika ze szczyptą sceptycyzmu.

W „Kubusiu Puchatku” szczególny nacisk będzie kładziony na język polski. Niemniej jednak nie zapomnimy też o nauce angielskiego. Dzięki takiemu połączeniu, dziecko będzie miało możliwość przyjaznego i stopniowego poznania obcego mu języka. Jest to o tyle istotne, że zachowana zostanie tożsamość narodowa, która w dzisiejszych czasach odgrywa szalenie istotną rolę. Rodzice nareszcie będą mogli spać spokojnie i nie martwić się o wyszydzanie lub gorsze traktowanie swojej pociechy przez angielskich rówieśników. W polskim przedszkolu na tego typu zachowania nie będzie miejsca. A o depresję u dzieci, wynikłą z bycia wyobcowanym, znacznie łatwiej, niż mogłoby się wydawać. I z pewnością nie należy tego lekceważyć.

 

Menu programowe

 

- Dla nas ważne jest, aby dzieci płynnie i poprawnie mówiły po polsku, znały nasze rodzime bajki, rymowanki, wiersze i, co najważniejsze, przysłowia – zapewnia właścicielka „Kubusia Puchatka”. Po chwili dodaje: – Rozmawiałam z wieloma rodzicami i często słyszę, że posłanie dziecka do angielskiego przedszkola to duży błąd. Nie chcąc go popełnić drugi raz, młodsza pociecha zapisywana jest do krajowej placówki. Smutne, że w wyniku błędów z przeszłości, w niektórych polskich rodzinach trzeba rozmawiać z dziećmi po angielsku – przekonuje pani Monika.

Dalsza część programu zapowiada się bardzo ciekawie – zajęcia gimnastyki będą zawierały elementy jogi wzbogacone o metodę Weroniki Sherborne. Poza tym nauczany będzie savoir vivre i język angielski metodą Helen Doron. Nie zabraknie też wszelkiego rodzaju warsztatów plastycznych, technicznych i ogrodniczych.

W przedszkolu mali emigranci nauczą się polskich tradycji, takich jak andrzejkowe wróżenie lub topienie marzanny. Będą one przeplecione ze świętami innych kultur, np. Halloween.

 

„Kubuś Puchatek” został stworzony głównie z myślą o szczęściu polskich dzieci. Dotychczas osamotnione i niezrozumiane przez otoczenie, przechodziły prawdziwą gehennę. Wśród „swoich” będzie im o wiele lepiej. Szkoda, że na luksus zapisania dzieci do polskiej placówki mogą liczyć jedynie pobliskie polskie rodziny. Przedszkole ma swoją siedzibę na 35 Milton Road w dzielnicy Hampton i wiadomo, że nawet dla osób mieszkających w innej dzielnicy Londynu, uciążliwe i długie dojazdy mogą skutecznie zniechęcić do korzystania z „naszego” przedszkola. Mimo to miejmy nadzieję, że podobnych placówek na Wyspach powstanie więcej, a na twarzach polskich dzieci na stałe zagości uśmiech.

—————————————–
„RYNKI ZAGRANICZNE”, 11.12.2008

Autor Paweł Rogaliński \\ tagi: , , , , ,

gru 08 05

Rycerze w dzisiejszym świecie. Czy istnieją? Poniższa prezentacja była zaprezentowana dobrych parę lat temu na jednej z konferencji. Poniżej znajduje się również film.

           Okres średniowiecza wykreował pewne ideały postaw i zachowań określane jako wzorce osobowe. Archetypy te wykształciły się na dwóch płaszczyznach: religijnej i świeckiej. Ten ostatni to przede wszystkim wzorzec rycerza gotowego na śmierć w imię honoru i sławy. Kult rycerstwa jest z pewnością wynikiem światopoglądu i burzliwej historii tej epoki.

          Osiągnięcie statusu rycerza jak i jego postępowanie było podporządkowane kilku ścisłym zasadom. „Szlachetne" urodzenie z pewnością ułatwiało dostęp do tego zaszczytnego grona, choć możliwe było także mianowanie za zasługi na polu walki, siłę, zręczność czy odwagę. Rycerz nade wszystko winien nieustannie dbać o swoją sławę i uznanie a także walczyć w obronie wiary i ojczyzny. Dodatkową cechą rycerza, jaka wykształciła się w kulturze Zachodu, było posiadanie wybranki serca a także wierność i dbałość o nią. Dzieła tamtego okresu sakralizują rycerza i hiperbolizują jego dokonania. Za ramy czasowe epoki rycerskiej w Europie uważamy okres od X do XV wieku. W późniejszych dziejach posługiwanie się określeniem 'rycerz' ma już raczej charakter symboliczny i wskazuje na nienaganną postawę rycerską, honor i odwagę.

         Jednym z największych rycerzy średniowiecznej Europy był z pewnością Zawisza Czarny. Ten niezwyciężony w turniejach, cnotliwy i gościnny mąż był wielkim patriotą, wspierającym ojczyznę w chwilach potrzeby. Według zbioru biografii p.t. „Życiorysy historyczne, literackie i legendarne", jego niebagatelny udział w polsko-krzyżackiej batalii pod Grunwaldem oraz bohaterska śmierć w walce z poganami pod Gołębcem stworzyły z niego wzorzec cnotliwego rycerza-obrońcy wiary chrześcijańskiej.

         W tej ostatniej z bitew, kiedy uciekający przed Turkami cesarz Zygmunt Luksemburski wysyła w celu ratowania Zawiszy własną łódź, ten, dbając o sławę, odmawia, rusza na nieprzyjaciół i na placu boju ginie. Rozpaczająca po jego śmierci Europa nadała mu miano „rycerza chrześcijańskiego", „bez bojaźni i zmazy" „hetmana" ostatnich Jagiellonów i wielkiego dyplomaty pełnego „szlachetności, prostoty i prawości". Jan Długosz opisał go następująco:

 

„Znaczna liczba rycerzy poległa w tej bitwie, ale żaden nie przewyższył Zawiszy Czarnego szlachetnością i dzielnością bohaterską. Nie tylko w tej bitwie, w której pojmały zginął, ale we wszystkich wyprawach okazywał się on rycerzem dzielnym i znakomitym; słynął odwagą i wielkimi czyny, w których mu nikt nie wyrównał"

 

         Pamiętający o Czarnym Rycerzu ludzie, przekazywali z pokolenia na pokolenie historie z jego życia, między innymi tą, jak stanął w szranki z niezwyciężonym dotychczas w Zachodniej Europie Janem z Aragonii. Zawisza wyszedł zwycięsko z tego pojedynku, utrwalając tym samym sławę pierwszego rycerza Europy.

         Tak tworzona legenda przetrwała wiele wieków. W czasach zaborów Rzeczypospolitej, postać Zawiszy przybrała nieco odmienną rolę. Pojawia się w „Weselu" Wyspiańskiego jako symbol mocy i siły. Rycerz przybywa w celu pobudzenia narodu do walki, do czynu, do zwycięstwa. Scena 9 aktu II jest także zdemaskowaniem zagubienia dawnych tradycji i gorzką satyrą postawy Polaków, mającą na celu rozbudzenie w nich świadomości narodowej.

         Podobny cel postawił sobie Henryk Sienkiewicz, ukazując czasy świetności Rzeczypospolitej i przyczyny jej upadku w słynnej „Trylogii". Wzorem do naśladowania w pierwszej części, p.t. „Ogniem i mieczem" jest Jan Skrzetuski, ideał rycerza-patrioty, dla którego służba ojczyźnie, honor i sława stanowiły wartości cenniejsze nad życie.

         Kacper Śledziński w książce p.t. „Zbaraż 1649" podaje, że dysponujący błędnymi dokumentami Henryk Sienkiewicz przekręcił imię Skrzetuskiego z Mikołaja na Jan. Niemniej jednak, autor wspomina o wielkich dokonaniach rycerza. Przebrany w chłopskie ubrania, narażając życie, przedarł się z oblężonego Zbaraża do Jana Kazimierza z informacją o tragicznej sytuacji w zamku zbaraskim. Była to niezwykle ważna wiadomość, nie tylko dla obrońców i księcia Jeremiego, ale także dla całego kraju. Poeta Samuel ze Skrzypny Twardowski tak opisuje to wydarzenie:

 

„Drogi się podejmie i od wodzów listy

Owe weźmie. Toż w nocy tedy przezroczysty

W staw najpierw przyległy śmiało się ochynie

Z tymi, że szczęśliwie (dziwna rzecz) przepłynie"

 

          Skrzetuski, na wzór rycerza zachodnioeuropejskiego, posiadał także swoją wybrankę życia, Helenę Kurcewiczównę. Ogromną miłość do ukochanej okazywał przez uprzejmość i szarmanckie zachowanie. Składając śluby stał się obrońcą jej honoru. Niezwykle odważny i pewny siebie rycerz gorliwie wypełniał swoje zobowiązania wobec damy. Potrafił jednak poświęcić życie prywatne, minimalizując własne problemy w obliczu tragedii Rzeczypospolitej.

          Dumny, uczciwy i głęboko religijny szlachcic ukazany przez Sienkiewicza to ideał rycerza i wzór Polaka. Skrzetuski był ulubieńcem i stronnikiem księcia Jeremiego i uznawał go za najwyższy autorytet wojskowy i polityczny.

          Nie ma się zresztą, co dziwić. Ów mężny i szczodry magnat oraz doświadczony strateg cieszył się wielkim poparciem u wojska i szlachty. Co więcej, w „Ogniem i mieczem" Wiśniowiecki ukazany jest jako wzorzec sprawiedliwego i odważnego władcy. Był jednak jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w dziejach Polski, a to za sprawą niesłychanej, skrajnej brutalności. Jeremi był zwolennikiem karania zbuntowanych Kozaków i Tatarów  w nieludzki sposób. Maksym Krzywonos tak się wypowiadał o pacyfikacji:

 

"Ludzi mordował i ścinał i na pal wbijał, wszędzie w każdym miejscu na środku rynku szubienica. Popom naszym oczy świdrem kręcił"

 

          Jego geniusz wojskowy przyćmił na szczęście jego wady i zyskał miano jednego z najbardziej wojowniczych bohaterów i okrutnych rycerzy ówczesnej Rzeczpospolitej. Jego honor, szczodrość i dobrotliwość okazywana własnemu wojsku i szlachcie przysporzyła mu olbrzymiej sławy w całym kraju. W ten sposób był wzorem do naśladowania dla jednych i przykładem bezlitosnego tyrana dla drugich. "Pamiętniki do panowania Zygmunta III, Władysława IV i Jana Kazimierza" mówią nam:

 

„był, z natury wspaniały i szczodry [...], darować się starał, nie odbierać. Wojsko na ręku go nosiło, szlachta pasją go kochała. [...] Którego król Kazimierz doświadczywszy pod Beresteczkiem rycerskich akcji, pasjami kochać począł."

 

         Legendy o rycerzach, zarówno prawdziwych, jak i fikcyjnych są obecne także i we współczesnym świecie. Wzorując się na rycerzach będących zarazem władcami, takimi jak na przykład Jeremi Wiśniowiecki, czy król Artur, angielski powieściopisarz Tolkien stworzył postać rycerza-monarchy, Aragorna. Znany pod przydomkiem Obieżyświat, wiele podróżował, służąc w armiach króla Rohanu Thengla i namiestnika Gondoru, Ectheliona II. Tolkien następująco opisał jego walkę w Helmowym Jarze:

 

" A kiedy tak Aragorn stał na gruzach bramy, samotny wobec zgrai nieprzyjaciół, biło od niego tyle siły i majestatu, że niejeden dziki góral umilkł."

 

         Następnie, idąc w ślad średniowiecznego rycerstwa Europy Zachodniej, oświadczył się swojej wybrance serca, Arwenie. Docierając do krainy jeźdźców, Rohanu, uczestniczył jako jeden z dowódców w Batalii o Rogaty Gród, następnie w bitwie na Polach Pelennoru. Starcia zakończone zwycięstwem przysporzyły mu olbrzymiej sławy. Ostatnią bitwę stoczył pod Morannorem, atakując niczym Zawisza Czarny, znacznie silniejszą armię wroga. Wychodząc jednak zwycięsko z bitwy, został koronowany na króla Zjednoczonego królestwa Arnoru i Gondoru, a jego postać stała się wzorem szlachetnego rycerza-władcy.

         Postać Aragorna nie jest jednak niczym innym jak przeniesieniem rycerza średniowiecznego w malowniczy świat fantasy. Nieco dalej niż Tolkien posunął się inny XX-wieczny pisarz, Ian Fleming. Stworzył on bardzo oryginalną i niepowtarzalną postać Jamesa Bonda. Posługując się nazwiskiem znanego amerykańskiego ornitologa i wykorzystując osobiste doświadczenie z pracy w wywiadzie wojskowym, stworzył legendarną postać brytyjskiego szpiega.

         Nienaganne maniery i świetne wykształcenie wykreowały z Bonda angielskiego dżentelmena o rycerskiej postawie. James jest światowcem o nieokreślonym wieku. Wypełnienie zleconej misji jest dla niego ważniejsze niż życie. Kwestia honoru jest przez niego podejmowana w specyficzny sposób. Tajny agent uwielbia towarzystwo pięknych kobiet. Jest w stosunku do nich szarmancki i stara się je chronić z narażeniem własnego życia. Związawszy się z wybranką swojego serca traci ją w niedługim czasie i od tej pory pozostaje w stanie wolnym. James Bond jest niewątpliwie rycerzem nowoczesnym i człowiekiem sukcesu.

         W świetle powyższych przykładów można z łatwością zaobserwować, że pojęcie postawy rycerskiej było na przełomie dziejów różnie interpretowane. W każdej epoce, w miarę zmiany światopoglądu ludzi, system wartości i kodeks honorowy zawierał nieco inne elementy, specyficzne dla danych czasów. Warto zauważyć, że gdy Zawisza Czarny walczył o religię i honor, James Bond uznawał za priorytet wykonanie zleconej misji. Natomiast Jeremi Wiśniowiecki karząc wrogów w okrutny sposób niczym nie przypomina Aragorna, łaskawego władcy. Również podejście do płci pięknej uległo gwałtownej zmianie. Wydaje się, że James Bond, uwodziciel kobiet, nie odnalazłby się w świecie Jana Skrzetuskiego, wielbiącego jedynie wybrankę swego serca. W dzisiejszych czasach posługiwanie się terminem 'rycerz' ma już charakter symboliczny, lecz w tym słowie wciąż drzemie siła i honor oraz wszelkie inne cechy idealnego modelu opisywanego często w etosie rycerskim. Nie tylko więc Zawisza Czarny czy król Artur zasługują na to zaszczytne miano, ale także wiele innych postaci późniejszych epok. Wzorując się więc na średniowiecznym kwiecie rycerstwa, po dziś dzień staramy się naśladować jego postawy i zachowania. Podziwiamy więc strażaka ratującego ludzi z płonącego budynku, żołnierza walczącego w obronie swojej ojczyzny, czy chociażby mężczyznę ustępującego miejsca w tramwaju starszej kobiecie.

Odnośnik: http://www.youtube.com/watch?v=SC06BbRKL4Y
W klipie zostały wykorzystane fragmenty filmów: "Ogniem i Mieczem", "Władcy Pierścieni" oraz "James'a Bond'a"

Autor Paweł Rogaliński \\ tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

wrz 08 17

<W ARTYKULE WYWIAD Z RZECZNIKIEM PRASOWYM PLL LOT, WOJCIECHEM KĄDZIOŁKĄ> 

Polskie Linie Lotnicze, służące naszym rodakom od ponad 79 lat, niebawem mogą zniknąć z rynku i nie doczekać osiemdziesiątych urodzin. LOT i jego spółka-córka, Centralwings, są w poważnych tarapatach finansowych. Turyści znad Wisły, lecąc za granicę, już niedługo mogą nie mieć możliwości wyboru polskich linii. Czy już nigdy na niebie nie zobaczymy „naszych” samolotów?
 
W ostatnim czasie nad większością linii lotniczych na świecie zawisły czarne chmury. Konkurencja jest na tyle liczna, że nie obędzie się bez upadku „słabszych” przewoźników. Rzecznik prasowy PLL LOT, Wojciech Kądziołka, w rozmowie ze mną stwierdził, iż „lotnictwo cywilne od lat charakteryzuje sie cyklicznością koniunktury. Po okresie rozwoju, następuje stagnacja lub kryzys. Obecna, zła sytuacja spowodowana jest głównie (ale nie tylko) gwałtownym wzrostem cen paliwa. Skutki odczuwają linie lotnicze na wszystkich kontynentach, w tym również LOT”.
            Stuprocentowy wzrost cen paliwa w ciągu ostatniego roku nie jest jednak jedyną przyczyną problemów Polskich Linii Lotniczych. Jak mówi rzecznik LOT: „aby złagodzić skutki pogarszającej się sytuacji finansowej i handlowej, rozpoczęliśmy wdrażanie programu naprawczego, którego celem jest przywrócenie rentowności już w roku 2010”. Wyszczególnione przyczyny złej sytuacji finansowej to między innymi: nadmierna biurokracja, nierentowna siatka połączeń oraz brak efektywnej funkcji handlowo-sprzedażowej. Do tego dochodzi pięciokrotna zmiana prezesa w ciągu ostatnich 5 lat.
            Konkurencja nie próżnuje i za wszelką cenę chce wykorzystać słabe strony PLL LOT. Irlandzki Ryanair, wchodząc na polski rynek, umieścił na swych samolotach napis „ŻEGNAMY PLL LOT”. Jak wytłumaczył wówczas Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za marketing przewoźnika z Zielonej Wyspy: „Ta dedykacja to efekt głębokich przemyśleń na temat tego jaka przyszłość może czekać Polskie Linie Lotnicze LOT, które jak pokazują liczby, zupełnie nie radzą sobie na konkurencyjnym rynku europejskich przewozów lotniczych. (…) Można uważać LOT za przegranego – od kiedy na polskim rynku pojawił się Ryanair! Żegnamy Cię LOT – bez żalu!”
            Jak się okazuje, głębokich przemyśleń wcale nie było. Sytuacje z podobnymi napisami miały miejsce również w innych krajach. W Niemczech na samolotach Ryanair pojawił się tekst żegnający tamtejsze największe linie lotnicze: „Auf Wiedersehen Lufthansa”, co następnie przybrało kształt „bye bye Latehansa”. Po agresywnych reklamach w Polsce, LOT nie czekał długo. Podkupił największego speca od marketingu, samego Tomasza Kułakowskiego, i zatrudnił go u siebie na tym samym stanowisku. Czy jednak znawca agresywnej reklamy tanich linii lotniczych sprawdzi się w LOT, który jest nastawiony na bogatszych klientów?
Niezbędna, natychmiastowa naprawa wewnętrzna Polskich Linii Lotniczych zakłada rezygnację z nierentownych kursów, co dla LOT oznacza zakończenie próby ekspansji w Azji. Rzecznik LOT, Wojciech Kądziołka, tłumaczy: „jak było podawane w informacjach oraz podczas konferencji prasowej, Centralwings przestaje działać jako tzw. tania linia lotnicza i stanie sie wkrótce przewoźnikiem stricte charterowym. Zadaniem strategicznym jest osiągniecie rentowności przewoźnika już w roku 2009. Centralwings jako marka pozostanie na polskim rynku, jednak administracyjnie i handlowo będzie bardziej zintegrowany z LOT”.
Zewnętrzna poprawa warunków będzie skupiała się między innymi na zasadzie: „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” i w efekcie dążyła do stworzenia aliansów z niemiecką Lufthansą, Swiss i Austrian Airlines. Dodatkowo, ściślejsza współpraca z polskimi portami lotniczymi umożliwi poprawę jakości usług i skróci czas odprawy. Jeszcze w tym roku planowana jest dużo większa niż dotychczas promocja strony www.lot.com, co ma przyciągnąć nowych klientów, bardziej zainteresowanych wyższą jakością usług niż niską ceną. Efekty z wprowadzonych zmian zobaczymy w najbliższej przyszłości.
Jakość usług ma również gwarantować „podwyższenie produktywności personelu latającego i pokładowego”, choć obecna kadra stanowi już jedną z najlepszych w Europie. Piloci zarówno LOT, jak i Centralwings mogą pochwalić się znakomitymi osiągnięciami. Janusz Centka, kapitan lotowskiego Boeinga 767 i jednocześnie wielokrotny mistrz świata w lataniu szybowcowym, zdobył w tegorocznych Szybowcowych Mistrzostwach Świata srebrny medal. Z kolei pilot Centralwings, Karol Staszak, wywalczył brąz w kategorii 18-metrowej. Ze względu na swoje wieloletnie doświadczenie i prestiż, LOT po raz kolejny został też Oficjalnym Przewoźnikiem Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej.
Wbrew wielu osiągnięciom, nad Polskimi Liniami Lotniczymi wisi widmo upadku. Pomimo własnych kłopotów, LOT musi wspierać pieniężnie swoją spółkę-córkę Centralwings. Aby zachować płynność finansową, ten pierwszy zaczął wyprzedawać „srebra rodowe”, czyli posiadane przez niego akcje innych firm. Sytuacja jest na tyle poważna, że według raportu funduszu inwestycyjnego Blue Oar Securities, PLL LOT może nie przetrwać zimy i nie doczekać 1 stycznia 2009 roku, kiedy obchodziłby 80-lecie założenia firmy.
 
Upadek LOT uderzyłby w całe krajowe lotnictwo, bo tylko on oferuje połączenia atlantyckie. Żadne inne linie w Polsce nie posiadają bardzo drogich samolotów dalekiego zasięgu, co przy braku tego jedynego przewoźnika będzie oznaczać totalne odcięcie bezpośrednich kursów na przykład do USA. Takich przykładów jest jednak więcej. Losy LOT i Centralwings mogą mieć poważny wpływ na dalszy rozwój polskiej gospodarki. W naszym interesie jest, aby linie te przetrwały ciężki okres. Przy kolejnym wyborze biletu lotniczego, zastanówmy się więc, którego przewoźnika wybrać.

Autor Paweł Rogaliński \\ tagi: , , , , , , , , , , , ,

kwi 08 30

Kiedy słyszymy słowo „terroryzm", kojarzymy je niemal wyłącznie z Osamą ben Ladenem i radykalnymi organizacjami na Bliskim Wschodzie. Warto jednak przypomnieć o nieco innej przestępczości, której działalność do całkiem niedawna mroziła krew w żyłach przeciętnych obywateli.
           

            Jedną z pierwszych lewicowych organizacji terrorystycznych była Narodna Wola (Narodnaja Wola, Wola Ludu), skupiająca rewolucjonistów rosyjskich mających na celu obalić carat w Rosji, rozparcelować ziemię chłopom i rozdać fabryki robotnikom oraz doprowadzić do demokratyzacji kraju przez wybór stałej reprezentacji narodu do rządzenia państwem. Narodna Wola powstała w 1878 roku i zakładała zarówno działalność terrorystyczną, jak i powstanie zbrojne przeciwko władzom. W swoich szeregach skupiała głównie chłopów, robotników i wojskowych. Zbrojnym ramieniem Woli Ludu było kółko w Kronsztadzie[1]. Działania organizacji skupiały się głównie na walce politycznej, w tym zawiązywaniu spisków i prowadzeniu terroru indywidualnego.

 

            Największym dokonaniem Narodnej Woli była seria zamachów na życie cara Aleksandra II Nikołajewicza Romanowa, ostatecznie zakończona sukcesem[2]. Zamach bombowy, w którym zginął władca, został dokonany przez dwóch rewolucjonistów, w tym Polaka – Ignacego Hryniewieckiego. Należy wspomnieć, że Polska była wówczas pod okupacją rosyjską, a polityka carska opierała się na szeroko zakrojonej rusyfikacji podległych jej ziem. Wszystkich uczestników zamachu złapano, a pięciu z nich skazano na powieszenie na Placu Siemionowskim w Petersburgu. Następujące później prześladowania członków organizacji i dogłębne dochodzenie doprowadziło do licznych aresztowań i w konsekwencji do likwidacji Woli Ludu w latach osiemdziesiątych XIX wieku[3].

 

            Inną organizacją terrorystyczną, tym razem powstałą w Urugwaju, jest Tupamaros (Movimiento de Liberación Nacional, National Liberation Army, MLN). Jej początki to lata sześćdziesiąte, gdy prowadziła walkę partyzancką. Ruch nazwany został od inkaskiego bohatera i lidera powstania przeciw Hiszpanom, Tupaca Amaru II, który bronił praw biednych[4]. Organizacja osiągnęła szczyt swojej potęgi w latach 1973 – 1984 za czasów najbardziej uciążliwej wojskowej dyktatury w kraju. Tupamaros początkowo rabowało banki, kluby strzeleckie i tym podobne, następnie zaś rozdawało zrabowane pieniądze biednym. Później posunięto się do bardziej radykalnych czynów, takich jak zbrojna propaganda, porwania i zabójstwa[5].

 

            Szerokim echem odbiły się: uprowadzenie dyrektora banku Pereyra Rebervela i ambasadora Wielkiej Brytanii oraz mord na agencie FBI, Danie Mitrione. Wiele kolejnych porwań doprowadziło do kontrataku armii i Szwadronów Śmierci. Dodatkowo, zdrada jednego z ważniejszych członków ruchu, Tupamaros Héctora Amodio Péreza, doprowadziła do aresztowań i ataków na poszczególnych aktywistów, co rozbiło struktury Tupamaros. Tortury więźniów, wyciek z ruchu ważnych informacji i wojskowe rządy doprowadziły do skutecznego spacyfikowania organizacji. Do dziś jednak istnieją partyzanckie i terrorystyczne tupamaros[6].

 

            Podobną, lecz większą organizacją w Ameryce Południowej jest FARC (Fuerzas Armadas Revolucionarias de Colombia – Ejército del Pueblo, Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii – Armia Ludowa). Ta najstarsza i największa grupa terrorystyczna w Kolumbii była tworzona w przeciągu dwóch lat: 1964-66 jako zbrojne skrzydło Kolumbijskiej Partii Komunistycznej. Na czele FARC stoi Manuel Marulanda Vélez, zwany też Tirofijo[7]. Ta najlepiej wyszkolona na świecie organizacja partyzancka ma na celu wywołać marksistowską rewolucję i stworzyć społeczeństwo bezklasowe. Prowadzi swego rodzaju wojnę nie tylko z siłami rządowymi, ale i ze związkiem prawicowych organizacji paramilitarnych AUC (Autodefensas Unidas de Colombia, Zjednoczona Samoobrona Kolumbii), który walczy o interesy swoich baronów narkotykowych[8].

 

            FARC stosuje rozmaite metody terrorystyczne, takie jak zamachy bombowe czy morderstwa, natomiast utrzymuje się z porwań dla okupu i sprzedaży narkotyków. Dodatkowo, policja kolumbijska w marcu 2008 roku udowodniła, że organizacja wspierana jest finansowo przez Ekwador i Wenezuelę, które niedługo potem zerwały stosunki dyplomatyczne z Bogotą[9]. W trakcie akcji, której skutki wspomniane są powyżej, oddziały kolumbijskie wkroczyły na teren Ekwadoru, co oficjalnie stało się powodem konfliktu. Kryzys dyplomatyczny zakreśla coraz większy łuk, bowiem już 4 marca polityk kolumbijski Alvaro Uribe wystosował apel do Międzynarodowego Trybunału Karnego o potępienie Hugo Chaveza. Powodem tej prośby miało być oskarżenie go o finansowanie ludobójstwa[10]. Dwa dni później Nikaragua zerwała stosunki dyplomatyczne z Kolumbią[11]. Dzień później przywódcy państw wchodzących w skład Grupy z Rio podali sobie ręce na znak pokoju, lecz jest to jedynie tymczasowe załagodzenie konfliktu[12].

 

          Jednymi z najchętniej atakowanych celów przez Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii są ropociągi, wysadzone w powietrze aż 170 razy wyłącznie w ciągu 2001 roku. Straty wynosiły niemalże pół miliona dolarów, z czego większość poniosła amerykańska firma Occidental Petroleum. FARC jako formę zarobku traktuje ochronę baronów narkotykowych, którzy płacą za ochronę. W ten sposób głównie do USA trafia blisko 700 ton kokainy rocznie. Siły tej organizacji szacowane są na około 9-17 tysięcy bojowników, ale głównie na obszarach wiejskich posiada ona rzesze swoich zwolenników. Potęgę FARC można dostrzec poprzez sam fakt, że kontrolują one około 40% powierzchni kraju. Ponadto są wspierane przez wiele krajów sąsiednich, na przykład Kubę, która udziela Rewolucyjnym Siłom Zbrojnym pomoc medyczną i polityczną[13].

 

            20 października 1970 roku w innej części globu, we Włoszech, powstała kolejna lewacka organizacja terrorystyczna o nazwie Czerwone Brygady. Założona była przez Renato Curcio, Margherite Cagol, Franco Triano, Giorgio Semeria, Corado Simoni z powodu braku skuteczności mniej radykalnych stowarzyszeń tego typu. Za cel postawiono sobie osłabienie i w efekcie doprowadzenie do rozpadu władzy w kraju. Symbolem tej ekstremistycznej organizacji założonej w Mediolanie była pięcioramienna gwiazda i karabin maszynowy. Idea powstania ruchu powstała pod wpływem oddziaływania we Włoszech poglądów Karola Marksa, Che Guevary i Mao Zedonga oraz wydarzeń na świecie: marksizmu chińskiego, działań w Ameryce Łacińskiej i Azji. Głównymi celami ataku organizacji były z początku: policja, wojsko, służby więzienne oraz finansowo-przemysłowa gałąź gospodarki. Po czterech latach działalności zmieniono taktykę i zaczęto dokonywać zamachów na polityków, sędziów i prokuratorów[14].

 

              Czerwone Brygady miały w swoich szeregach około 500 stałych członków, kolejny tysiąc tymczasowych działaczy oraz kilka tysięcy zwolenników. Ci ostatni wspierali organizację nie tylko finansowo, ale często pomagali jej we wszelkiego rodzaju działalności. Najczęstszy obszar działania terrorystów obejmował miasta: Mediolan, Turyn, Genua, Rzym oraz strefę między nimi. Czerwone Brygady współpracowały na szeroką skalę z innymi, pomniejszymi ugrupowaniami tego typu, takimi jak: Zbrojne Komórki Proletariackie (NAP), czy też Pierwsza Linia (PL). Tylko do 1980 roku, czyli zaledwie przez 10 lat działalności organizacji, zamordowanych zostało aż 55 osób[15].

 

            Do najbardziej spektakularnych i odbijających się szerokim echem akcji można zaliczyć porwanie amerykańskiego oficera NATO, J. Doziera, który został jednak uwolniony po czterdziestu dwóch dniach w niewoli. Druga i zarazem najbardziej wyrafinowana akcja to zamach na wielokrotnego premiera i lidera partii chadeckiej, Aldo Moro. Ataku dokonano podczas podróży tego ostatniego do włoskiego parlamentu. Na ulicy, którą jechał Moro, doszło do strzelaniny. Zginęło pięciu ochroniarzy polityka. On sam został siłą wywleczony z pojazdu i wepchnięty do czarnego auta porywaczy, które szybko odjechało z miejsca zdarzenia[16].

 

            Powyższy akt terroru wstrząsnął całymi Włochami, ale mimo to ani partyjni koledzy Aldo Moro ani policja nie uczynili nic, co mogłoby doprowadzić do uwolnienia zakładnika. Przyjęta taktyka „żadnych rozmów z terrorystami" skutkowała w braku podejmowania jakichkolwiek działań. W listach od Aldo Moro z „ludowego więzienia" możemy przeczytać:


 

Czy państwo miałoby upaść dlatego, że jeden jedyny raz przeżyje niewinny człowiek w zamian za to, że inna osoba zamiast do więzienia pójdzie na emigrację[17]? Na tym właśnie, i tylko na tym polega problem

 

 

            Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony parlamentu doprowadził do tragedii. Pięćdziesiąt pięć dni po uprowadzeniu polityka, jego ciało, dzięki wskazówkom terrorystów, znaleziono skrępowane w bagażniku taksówki. Były premier został zastrzelony. Jedyny krok, jaki zrobili jego partyjni koledzy, to zamówienie na cztery tygodnie przed śmiercią zakładnika plakatów z napisem: „Aldo Moro zamordowany; on żyje nadal w naszych sercach." Wielu doszukuje się tu spisku władzy ze światem przestępczym w celu wyeliminowania osoby o zbyt dużej wiedzy[18].

 

            Z czasem Czerwone Brygady osłabły. Nowe pokolenie Włochów nie popierało terroryzmu. Wiele mediów uznało organizację za martwą. Nagle, 20 lutego 1999 roku w Rzymie zaatakowano centrolewicowego doradcę ministra pracy, Massimo D'Alema. Zastrzelono go z zimną krwią niedaleko jego kamienicy. 19 marca 2002 roku w taki sam sposób potraktowano centroprawicowego doradcę ministra pracy, Marco Biagi. Zginął tuż przed swoim domem, gdzie czekała na jego powrót rodzina. Nieco wcześniej napisał on list do prefekta Bolonii, w którym czytamy:

 

 

Gdyby cokolwiek mi się przydarzyło, chcę, aby wiedziano, iż bezskutecznie informowałem odpowiednie władze[19]

 

 

            Również w Europie, mniej więcej w tym samym czasie powstała inna, groźna organizacja pod nazwą Frakcja Czerwonej Armii (RAF). Celem, który chciała osiągnąć, było doprowadzenie do upadku „imperialistycznego państwa", czyli Niemiec. Trzon, zarówno ideowy, jak i organizacyjny RAF, stanowiła grupa Baader-Meinhof, która kierowana była przez Andreasa Baadera i Ulrike Meinhof[20]. Organizację tworzyli głównie ludzie młodzi, przeciwstawiający się systemowi kapitalistycznemu, czy wojnie w Wietnamie. Domagali się zaś jawnego zerwania z przeszłością nazistowską. Wystąpienia początkowo organizowano przed Uniwersytetem w Berlinie Zachodnim, postulując dopuszczenie studentów do władz uczelni[21].

 

            Początkiem końca demonstracji było przekształcenie się jednej z nich w nagły wybuch zamieszek, w których zginął Ben Ohnesborg. Student szybko stał się sztandarowym męczennikiem ruchu, a jego towarzysze podjęli decyzję o bardziej agresywnym działaniu. Osoby rządzące nazwano „pokoleniem z Auschwitz", uznano też: „oni mają broń a my nie, musimy się uzbroić". Wtedy też grupa młodych ludzi zacieśniła współpracę tworząc siatkę terrorystyczną. Początkowo planowano kolejne zamieszki i rozboje, następnie bardziej poważne akcje przeciw „imperialistycznemu" uciskowi[22].

 

            Pierwszym atakiem terrorystycznym było podłożenie bomb we frankfurckich domach towarowych. Była  to zemsta za zabicie Ohnesborga. W ciągu dwudziestu czterech godzin od zamachu, sprawcy zostali pojmani i skazani na trzy lata więzienia. Reszta, pod przywództwem Ulrike, wydała manifest o powstaniu siatki terrorystycznej[23]. Wielu członków wyjechało do Jordanii i przeszło kompleksowe przeszkolenie w obozie palestyńskich partyzantów. Gdy wrócili do kraju, napadali na banki, by zyskać fundusze na rozwój RAF. Atakowano obiekty rządowe i podkładano bomby pod korpusy wojskowe USA, by pokazać swój sprzeciw wojnie w Wietnamie. Odpowiedzią na czynną działalność Frakcji Czerwonej Armii była szeroko zakrojona działalność antyterrorystyczna policji zachodnioniemieckiej, co doprowadziło do aresztowania znacznej części organizacji[24].

 

            Kiedy skazanych wtrącono do więzienia, pozostali członkowie grupy postanowili działać. Zajęli budynek ambasady Niemiec w Sztokholmie i wzięli zakładników. Żądano uwolnienia dwudziestu siedmiu[25] więzionych członków grupy. Gdy otrzymali odpowiedź odmowną, zabito dwóch dyplomatów, a cały budynek wysadzono w powietrze. Wybuch bomby był jednak przedwczesny, w wyniku czego zginął jeden[26] terrorysta, a czterech innych złapano i oddano w ręce policji niemieckiej. Dwa lata później, w 1977 roku RAF doprowadził do wielkiego kryzysu w państwie, zwanego też „niemiecką jesienią". Uprowadzono wówczas i zgładzono dużej wagi przemysłowca, Hanns-Martin Schleyer'a, byłego członka NSDAP oraz SS[27].

 

            Coraz to kolejne ataki były jednak paniczną próbą ratowania upadającej siatki terrorystów. Przywódczynię RAF, Ulrike Meinhof, znaleziono w 1976 roku powieszoną w celi w dość niejasnych okolicznościach[28]. Niedługo potem rzekome samobójstwo popełnili inny liderzy ugrupowania: Baader, który zginął od strzału w tył głowy, Jan-Carl Raspe, od postrzelenia w klatkę piersiową oraz Gurdun Ensslin, którą zastano powieszoną na kracie okiennej. Jedyną, którą znaleziono jeszcze żywą, to Irmgard Moller, która miała zadane cztery ciosy nożem w pierś. Warto dodać, iż wszystkie te osoby przebywały wówczas w celach więziennych. Do tej pory nie wiadomo, skąd mogłyby otrzymać broń oraz czy były to samobójstwa, czy też morderstwa[29]. RAF oficjalnie zaprzestała działalności w 1981, zaś samorozwiązanie ogłosiła w 1998 roku. Nazwa organizacji, która siała strach w niemieckim społeczeństwie przez tyle lat, nie była przypadkowa. Nawiązywała ona do innego, słynnego ugrupowania, zwanego Japońską Czerwoną Armią[30].

 

            Ta ostatnia, nosząca skrót JRA, bądź też AIIB (Anti-Imperialist International Brigade), była międzynarodową siatką terrorystyczną przekształconą około roku 1970 z Japońskiej Ligi Komunistycznej. Jej przywódcą była Fusako Shigenobu, która za cel obrała sobie obalenie cesarza Japonii i doprowadzenie do światowej rewolucji[31]. Utworzona organizacja wspierała palestyńską partyzantkę. Szybko utworzyła swoją własną, tajna armię, dzięki której mogła przeprowadzać ataki. Podczas gdy JRA przeprowadziło masakrę na lotnisku w Izraelu w 1972 roku, bratnia jej RAF pomogła palestyńskiemu Czarnemu Wrześniowi w ataku na wioskę olimpijską w Monachium, w wyniku czego zginęli żydowscy sportowcy[32]. Z czasem, sama Fusako ukrywała się w obozach Palestyńczyków. Była kochanką przywódcy Frontu Wyzwolenia Palestyny, George'a Habasha. W 2000 roku aresztowano ją, a organizację rozwiązano[33].

 

            Mniej więcej w tym samym czasie powstała organizacja o podobnym charakterze, lecz w Ameryce Południowej. Był nią Świetlisty Szlak (Sendero Luminoso, Partido Comunista de Perú para el Sendero Luminoso de José Carlos Mariátegui, czyli: Komunistyczna Partia Peru na Świetlistym Szlaku José Carlosa Mariátegui), inaczej zwany Komunistyczną Partią Peru[34] (El Partido Comunista del Perú). Celem siatki przestępczej było i jest obalenie „burżuazyjnej" władzy i zastąpienie jej komunistyczno-rewolucyjnymi rządami chłopskimi. Co ciekawe, organizację założył wykładowca uniwersytecki, Abimael Guzmán, zwany Presidente Gonzalo („Przewodniczący", bądź  „Prezydent" Gonzalo). To jego ideologia stworzyła cel działalności Świetlistego Szlaku. Nauczyciel nazywał siebie „czwartą szpadą marksizmu" i rozpętał najkrwawszą wojnę jaką pamięta współczesne Peru[35].

 

            Pierwsze ataki miały miejsce podczas wyborów w 1980 roku, kiedy to terroryści podjęli decyzję o odrzuceniu udziału w nich i atakowaniu punktów wyborczych. Przez kolejną dekadę, Świetlisty Szlak poprzez „odbudowę partii" i przeniesienie walki ze wsi do miast, znacząco powiększył swą siłę i zasięg wpływów. W jednej z miejscowości spalono karty do głosowania oraz listę wyborców. Z czasem zaczęto atakować cywilów i niszczyć infrastrukturę. Łącznie, z rąk terrorystów zginęło ponad trzydzieści tysięcy ludzi. Momentem porażki dla organizacji był rok 1992, w którym schwytano Guzmána i w krótkim czasie resztę przywódców. Sromotną klęskę Świetlisty Szlak poniósł również w starciach z samoobroną chłopską, Ruchem Rewolucyjnym imienia Tupaca Amaru (MRTA)[36], samoobroną sił zbrojnych campesino oraz legalnie działającymi, lewicowymi partiami w Peru[37].

 

            Osłabiony Świetlisty Szlak działał jednak sporadycznie pod dowództwem Oscara Ramireza Duranda. Dla porównania, podczas gdy w czasach świetności organizacji posiadała ona dwadzieścia pięć tysięcy członków i mogła zmobilizować w chwili zagrożenia do sześćdziesięciu tysięcy uzbrojonych po zęby zwolenników, po aresztowaniu Gonzalo, ich liczba spadła do niecałych siedmiuset osób. Mimo dużego osłabienia, bojownicy nie poddali się i organizowali kolejne zamachy[38]. W 2002 roku siatka przestępcza zabiła dziesięć osób przez wybuch samochodu-pułapki przed ambasadą USA w Limie[39]. Rok później w niewolę wzięto sześćdziesięciu ośmiu pracowników budujących gazociąg między Cuzco i Limę oraz trzech strażników. Po zapłaceniu okupu (bądź też akcji policji)[40], zakładników uwolniono. Niedługo później, siły zbrojne Peru aresztowały wielu członków organizacji i uwolniły dwustu Indian-niewolników, pracujących w ciężkich warunkach dla Świetlistego Szlaku[41].

 

            Mimo, iż grupa przestępcza stopniowo traci swoje dawne siły i wpływy, nadal jest uważana za jedną z największych organizacji tego typu na świecie. Do niemalże całkowitego upadku doprowadziła ją polityka późniejszych przywódców – zaciekła walka i chęć wyniszczenia innych organizacji tego typu (będących głównie antysenderistowskimi marksistami) oraz krwawe masakry wśród ludności cywilnej, które opisał Los Angeles Times: „Powstańcy powiesili kobiety na ścianie i porąbali je nożami i maczetami, po czym podcięli im gardła"[42].

 

            Jednym z największych wrogów Świetlistego Szklaku był Ruch Rewolucyjny im. Tupaca Amaru (Movimiento Revolucionario Tupac Amaru (MRTA), bądź po prostu Tupamaros). Obie organizacje zwalczały się i urządzały wręcz „polowania" na członków swoich ugrupowań[43]. Nie należy ich mylić z organizacją wcześniej wspomnianą, działającą w Urugwaju. MRTA, w przeciwieństwie do Sendero Luminoso, sprzeciwia się centralizmowi socjalistycznemu i promuje oddolne sprawowanie władzy. Obecnie jest kojarzona z ruchem antyglobalistycznym[44].

 

            Organizacją działającą w Hiszpanii, o której warto wspomnieć, jest GRAPO (Grupa Antyfaszystowskiego Oporu imienia  1 Października, Grupos de Resistencia Antifascista Primero de Octubre[45]), która działała jako zbrojne ramię nielegalnej Komunistycznej Partii Hiszpanii za czasów generała Franco[46]. Do najsłynniejszych akcji grupy można zaliczyć podłożenie bomby i w wyniku tego pożar w bazylice w Valle do los Caidos w 1999 roku, w której, jak wiadomo, spoczywa ciało słynnego dyktatora[47]. OD początku swej działalności, organizacja zamordowała ponad osiemdziesiąt osób, w tym sześciu wojskowych i czterdziestu trzech policjantów[48]. Bojownicy GRAPO nie mają szerokiego poparcia społecznego, dlatego też krąży opinia, iż „zabijają, by przetrwać"[49].

 

            Lewicowy terroryzm miał miejsce również w Grecji. Powstała tam organizacja o nazwie 17 listopada. Data ta miała przypominać o krwawo stłumionych zamieszkach wywołanych przez studentów w Atenach w 1973 roku. Twórcą siatki przestępczej był Francuz, student Sorbony urodzony w Paryżu, Aleksandros Giotopoulos. Program 17 listopada był wyraźnie antyamerykański i antyimperialistyczny[50]. Działania grupy opierały się na podkładaniu bomb i zabijaniu wysokich rangą urzędników i wojskowych. Sam Giotopoulos zamordował szefa ateńskiego CIA Richarda Wells'a i to tuż pod jego domem. Do 2000 roku zamachy były przeprowadzane niezwykle często, i były to głównie akcje udane, zaś policja, pomimo szeroko zakrojonego śledztwa, nie mogła w żaden sposób trafić na trop przestępców[51].

 

            Przełomem okazał się być rok 2002, kiedy nieudolnie podłożona bomba raniła jednego z terrorystów. Czterdziestoletni Savas Xiros podczas przesłuchania wyjawił tajemnice 17 listopada. Policja natychmiast aresztowała kilkunastu działaczy organizacji oraz samego Aleksandrosa Giotopoulosa[52]. Znaleziono też magazyny broni ugrupowania. Pomimo wszelkich dalszych działań policji, nie udało się ostatecznie rozbić tej grupy przestępczej. Okazała się ona bardzo mała, lecz i niezwykle niebezpieczna. Zwykło się o niej mówić, że jest „najbardziej tajemniczą organizacją terrorystyczną świata"[53].

 

            Można by wymieniać jeszcze wiele innych, dużych lewicowych ugrupowań terrorystycznych, takich jak: feministyczna Rote Zora, Komórka Antyimperialistyczna w RFN, czy też Rewolucyjna Armia Ludu w Argentynie. Większość tych organizacji ma jednak jedną, wspólną cechę: swoje powstanie miały około roku 1970, rozwój w latach 80-tych, a rozpad, bądź duże osłabienie w latach 90. Obecnie zaś albo już nie istnieją, albo też ich strefy wpływów i liczba zwolenników znacznie się ograniczyła. Jednocześnie zaś, warto zwrócić uwagę, że prawicowych grup przestępczych było i jest równie wiele, o ile nie więcej[54].

 

            Skąd tak intensywny rozwój terroryzmu w jednej chwili? Prawdopodobnie był on spowodowany silną bipolaryzacją świata polityki, czyli innymi słowy Zimną Wojną[55]. Dziś, kiedy tak wyraźny podział nie istnieje, organizacje popierające jedną, bądź drugą stronę, straciły dawne poparcie społeczne. Obecnie, osłabiony terroryzm prawicowy i lewicowy stworzył miejsce dla przestępczych grup etniczno-niepodległościowych  i islamskich, które czując się zagrożone przez większe narody, postanowiły walczyć za swoją kulturę, religię i społeczeństwo[56].

 

 


[1] http://portalwiedzy.onet.pl/9545,,,,narodna_wola,haslo.html, 09.04.2008.

[2] http://pl.wikipedia.org/wiki/Narodna_Wola, 10.04.2008.

[3] http://portalwiedzy.onet.pl/77129,,,,aleksander_ii_nikolajewicz_romanow,haslo.html, 12.04.2008.

[4] http://portalwiedzy.onet.pl/94923,,,,tupamaros,haslo.html, 12.04.2008.

[5] Encyklopedia terroryzmu, pod red. Bożeny Zasiecznej, Warszawa 2004, s. 446-450.

[6] http://www.latinamericanstudies.org/uruguay/tupamaros-uruguay.htm, 12.04.2008.

[7] op.cit., Encyklopedia terroryzmu, s. 426-429.

[8] http://www.terroryzm.com/article/28/Rewolucyjne-Sily-Zbrojne-Kolumbii-FARC.html, 14.04.2008.

[9] http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34225,4985266.html, 14.04.2008.

[10] http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34225,4989531.html, 15.04.2008.

[11] http://news.bbc.co.uk/2/hi/americas/7282336.stm, 15.04.2008.

[12] http://news.bbc.co.uk/2/hi/americas/7284771.stm, 15.04.2008.

[13] Robert M. Barnas, Terroryzm: od Asasynów do Osamy bin Ladena, Wrocław 2001, s. 144-146.

[14] op.cit., Encyklopedia terroryzmu, s. 557-561.

[15] http://portalwiedzy.onet.pl/51569,,,,czerwone_brygady,haslo.html, 18.04.2008.

[16] http://czerwonebrygady.blox.pl/html, 18.04.2008.

[17] Mowa o uwolnieniu pewnej liczby więźniów, czego domagali się terroryści w zamian za uwolnienie Aldo Moro.

[18]http://wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=91262, 19.04.2008.

[19] http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34267,946453.html, 20.04.2008.

[20] http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=74741, 21.04.2008.

[21] op. cit., Robert M. Barnas, Terroryzm…, s. 93-96.

[22] http://alternatywna-biblioteka.piwko.pl/raf.htm, 21.04.2008.

[23] op.cit., Encyklopedia terroryzmu, s. 548-552.

[24] Ibidem.

[25] Źródła nie są zgodne co do liczby więzionych członków RAF: część z nich podaje liczbę 26, inne 27.

[26] W niektórych źródłach jest podane, iż zginęło dwóch terrorystów.

[27] http://www.zgapa.pl/zgapedia/Frakcja_Czerwonej_Armii.html, 21.04.2008.

[28] Pamala L. Griset, Terrorism In perspective, USA 2003, s. 162.

[29] http://www.niemcy-online.pl/komentarze/070205_raf/, 22.04.2008.

[30] op. cit., http://www.zgapa.pl/zgapedia, 22.04.2008.

[31] op.cit., Encyklopedia terroryzmu, s. 564-566.

[32] http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=74741, 23.04.2008.

[33] op. cit., Robert M. Barnas, Terroryzm…, s. 116-117.

[34] Świetlisty Szlak sam siebie nazywał Komunistyczną Partią Peru. W rzeczywistości był jednak jej zbrojnym ramieniem. Komunistyczna Partia Peru (Bandera Roja – Czerwony Sztandar) sama w 1964 roku oddzieliła się od pierwszej i zarazem głównej Komunistycznej Partii Peru.

[35] http://www.sciaga.pl/tekst/14249-15-organizacje_terrorystyczne_swietlisty_szlak, 24.03.2008.

[36] Nie należy mylić tej organizacji z inną o podobnej nazwie, która działała w Urugwaju i była wspomniana na początku pracy.

[37] http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awietlisty_Szlak, 24.04.2008.

[38] op.cit., Encyklopedia terroryzmu, s. 442-445.

[39] http://news.bbc.co.uk/2/hi/americas/3639041.stm, 24.04.2008.

[40] Sprawa jest niejasna, nie wiadomo w jaki sposób doprowadzono do uwolnienia zakładników.

[41] op. cit., http://www.sciaga.pl/, 24.04.2008.

[42] op. cit., http://pl.wikipedia.org/, 24.04.2008.

[43] op. cit., Robert M. Barnas, Terroryzm…, s. 151-153.

[44] http://www.kurtuluscephesi.com/mrta/mrtatarih.html, 25.04.2008.

[45] http://www.fas.org/irp/world/para/01_oct.htm, 27.04.2008.

[46] http://www.espionageinfo.com/Ep-Fo/First-of-October-Anti-Fascist-Resistance-Group-GRAPO.html, 27.04.2008.

[47] http://www.dziennik.krakow.pl/public/?2005/07.08/Swiat/16/16.html, 27.04.2008.

[48] http://www.rmf.fm/fakty/?id=41542, 27.04.2008.

[49] http://en.wikipedia.org/wiki/Antifascist_Resistance_Groups_October_First, 27.04.2008.

[50] op. cit., Robert M. Barnas, Terroryzm…, s. 144-146.

[51] http://www.grecja.home.pl/17%20November.htm, 27.04.2008.

[52] op.cit., Encyklopedia terroryzmu, s. 165-166.

[53] http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34210,971107.html, 27.04.2008.

[54] Sebastian Wojciechowski, Terrorism as a timeless actor on the international stage, Poznań 2005, s. 5-12.

[55] Tadeusz Wallas, The Power of terrorism, Poznań 2005, s. 7-12.

[56] Jean Baudrillard, Duch terroryzmu, Warszawa 2005, s. 5-39.

Autor Paweł Rogaliński \\ tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

kwi 08 02

 

Powyższe słowa przedwojennego poety, Karola Irzykowskiego, doskonale odwzorowują obecną scenę polityczną. Nie dzieje się nic. Świat polityki zamarł w bezruchu tuż po wyborach w 2007 roku. Ostatnie komentarze na blogach znanych polityków pochodzą jeszcze z października i opisują przyczyny takiego, a nie innego losu rzeczy. Spektakularne afery z czasów rządów SLD i PiS nie mają już dziś miejsca, pozostały jedynie drobne zgrzyty na linii prezydent-premier. Platforma postawiła wszystko na wyciszenie wiru awantur, który powstał w ciągu ostatnich kilku lat. I chcąc, nie chcąc, opozycja jej w tym pomaga, bo ona także straciła swe bojowe nastawienie.

 

„Jak najgorzej czynić, byle pięknie mówić – taki krój zepsowanej teraz polityki"

            Zamrożona sytuacja sprzed wyborów tylko wspomaga Platformę, bo jej wyborcy, z powodu braku rozczarowania zwycięzcą, wciąż go popierają. W dodatku, moment ten stopniowo marginalizuje przegranych. Ciężko tu mówić o LPR i Samoobronie, gdyż oni nie mają możliwości zaistnieć na scenie politycznej w ciągu najbliższych kilu lat.

            Warto jednak wspomnieć o Lewicy i Demokratach, których losy właśnie się ważą. Skostniali w swych strukturach, sparaliżowani panicznym strachem, nie mają pojęcia co począć. Szybkie, sztuczne i nerwowe ruchy niczym drgawki, takie jak nieoczekiwane otwarcie się na Zielonych (za czym idzie nagła troska o środowisko naturalne), czy też „aksamitny rozwód" z kozłem ofiarnym lewicy, Demokratami.pl, jedynie pogarszają sytuację.

           – Jeśli LiD chce wygrywać wybory, musi otworzyć drzwi i okna, i wpuścić trochę świeżego powietrza i świeżej krwi, aby jak najwięcej nowych środowisk pozyskać – stwierdził sekretarz generalny SLD, Grzegorz Napieralski. Ale na tym się skończyło. Struktury, od dawna zastałe, nie mają najmniejszej ochoty zmieniać swych starych, zasłużonych działaczy na nowych, młodych. Tym bardziej teraz, kiedy ich koalicja jest w opałach i być może obecna kadencja jest jej ostatnią.

 

„W polityce liczy się to, co liczy się dla wyborców"

 

            Prawo i Sprawiedliwość, które również umarło, lecz tym razem ideologicznie, pogrąża się z dnia na dzień. Starając się skontrastować z poglądami Platformy, PiS coraz bardziej „wędruje" w prawą stronę, radykalizując swoje poglądy. Każdy atak na PO raz za razem okazuje się porażką. Dlatego też elektorat prawicy chudnie w oczach.

            Jacek Kurski dostrzegł klęskę swojej partii – Na porażkę PiS-u w tych wyborach złożyło się kilka przyczyn. Między innymi zmasowany atak szerokiego frontu. (…) Są również przyczyny wewnętrzne, które zdecydowały o przegranej, ale umówiliśmy się w partii, że dla dobra PiS-u, nie będziemy wypowiadać się publicznie w tej sprawie – wyznaje poseł.

            Partia Kaczyńskich najzwyczajniej straciła pomysł na własne miejsce w polityce. Żona prezydenta, Maria, wielokrotnie opowiadała się za bardziej liberalnym stosunkiem do zapłodnienia in vitro oraz aborcji. Spowodowało to odcięcie się od Radia Maryja i środowisk jej pokrewnych. Obecnie PiS jest zawieszone w niebycie między Platformą a mediami ojca Rydzyka i z sekundy na sekundę traci kolejnych swych zwolenników.

 

Prowadzenie spraw publicznych dla prywatnych korzyści"

            PSL – partia, która tak jak LiD osiągnęła swoisty sukces w porażce. Sztucznie wypromowana przez Platformę, osiągnęła całkiem zadowalający wynik. Dodatkowo, wielkie obietnice przed wyborami mogą obrócić się w małe efekty rządzenia, jak za każdym kolejnym razem zajmowania przez tą partię ważnych stanowisk w rządzie.

           Dodatkowo, i tak cichą już PO, Stronnictwo Ludowe uzupełnia o całkowitą bezideowość. Jako partia obrotowa, chętna jest do współrządzenia z każdym i wszędzie. Była już w koalicji z SLD, chciała być z PiS, a współrządzi z PO. Nie ważny jest towarzysz. Najważniejsze są zajmowane stanowiska. I to nazywa się polityka…

           

„Politycy mają skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnym pokoleniu"

 

           Na deser – partia najbardziej kochana przez wyborców. Czy zrobiła i ile, ocenimy w przyszłości. Natomiast jedno trzeba przyznać – w swoim spokoju Platforma jest oryginalna, tworzy swego rodzaju charakter, który przypadł do gustu lwiej części Polaków. Z jednoznaczną oceną należy poczekać jednak na kres ich rządów. Wtedy to społeczeństwo wyliczy partię z ilości kilometrów zbudowanych autostrad, jakości przygotowań na Euro 2012, Traktatu Lizbońskiego, stanu gospodarki i grubości naszych portfeli.

           Na razie jednak może się wydawać, że politycy Platformy uważają bardziej na opinię publiczną, niż na pracę, którą mają do wykonania. Najwięcej uwagi skupiają na dobrych stosunkach z mediami, mało zaś myślą o wprowadzaniu ważnych dla kraju reform. Stąd też brak konkretnych działań w związku z dywersyfikacją dostaw ropy naftowej i gazu ziemnego, czy ochroną środowiska naturalnego. Ale jak rzekł Harold Nicholson – prawdziwa władza stara się o to, by nie wpadać w oczy. I miał rację.

           Szanowni panowie politycy – karty są już dość potasowane a licytacja dawno dobiegła końca. Czas rozpocząć tę grę, by pokazać wyborcom jak wiele można ugrać w tym rozdaniu.

Autor Paweł Rogaliński \\ tagi: , , , , , , , , , ,

mar 07 29

Równość, wolność, sprawiedliwość – puste hasła demokracji? 

 

     Podstawowymi wartościami każdego państwa demokratycznego są: równość, wolność, sprawiedliwość. O ile tę ostatnią dość ciężko sprecyzować ze względu na jej dużą abstrakcyjność, dwie poprzednie są już znacznie bardziej „namacalne” i możliwe do, w miarę, obiektywnego opisu. Od zamierzchłych czasów ludzkość stara się wdrażać w życie te jakże piękne hasła, niemniej jednak często wykluczające się. Lewica zazwyczaj kojarzona jest z walką o równość, prawica natomiast – o wolność. Problem tkwi jednak w tym, o jakiej równości i wolności mówimy. Ponadto, założenia partii często zawierają elementy innych ideologii, zbaczając nieco z początkowo obranego kursu. W praktyce jest również tak, iż programy polityczne nie zawsze znajdują odniesienie w rzeczywistości.

     Niemniej jednak, programy narodowych konserwatystów Prawa i Sprawiedliwości oraz socjaldemokratów Sojuszu Lewicy Demokratycznej w znacznej części są ukierunkowane na ideologię kolejno: prawicową i lewicową. Przybliżając nieco ogólny program PiS-u, można powiedzieć, iż zakłada on wzmocnienie władzy wykonawczej, zmniejszenie Sejmu i Senatu, oraz likwidację Rady Polityki Pieniężnej. Partia ta opowiada się za dekomunizacją instytucji administracji państwowej, popiera karę śmierci, wspiera dominującą pozycję Kościoła katolickiego w Polsce i jest za usunięciem z przestrzeni medialnej przekazów uznanych za „szkodliwe”. Sprzeciwia się natomiast legalizacji eutanazji, aborcji, klonowania i rejestracji związków homoseksualnych. Program SLD jest niemalże odbiciem lustrzanym programu podanego powyżej. Partia oficjalnie odcina się od komunistycznych korzeni, w rzeczywistości jednak wielu jej członków wywodzi się z PZPR. SLD popiera świeckość państwa i tolerancję światopoglądową. Jest również za „równym statusem kobiet i mężczyzn”, prawem kobiet do aborcji, rejestracji związków partnerskich oraz rozdzielenia państwa od kościoła. Sprzeciwia się natomiast karze śmierci. 

 

Równość 

 

Przyjrzyjmy się jednak bliżej obu programom z różnych punktów widzenia. Wspomniana w tytule pracy równość oznacza „zapewnienie obywatelom podobnych warunków życiowych, np. w dostępie do dóbr materialnych, zaspokajających podstawowe potrzeby życiowe (np. żywność, ubranie) oraz do dóbr niematerialnych (np. kultura, edukacja)”[3]. Z kolei Konstytucja RP postrzega równość jako takie samo traktowanie każdego, kto wszedł w relacje z prawem. Mówią o tym art. 32 „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”[4], oraz art. 33 „Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym”[5]. Mimo to może się wydawać, że nie wszyscy są traktowani na równi, politycy natomiast spierają się ze sobą, na jaką skalę udostępnić ludziom ową równość.  

 

 

Różnice w poziomie życia: bogaci-biedni

 

PiS i SLD zakładają w swych programach rozwój budownictwa mieszkaniowego dla polepszenia doli biedniejszych warstw społeczeństwa. Ponadto, PiS, jako prawica, proponuje wprowadzenie podatków prorodzinnych, wspieranie firm prowadzonych przez rodziny oraz „przywrócenie ochrony pracy”. Partia zakłada też wspieranie uboższych warstw społeczeństwa i polepszenie ich bytu, między innymi przez większy nadzór nad funduszami emerytalnymi czy ułatwieniem dostępu do usług medycznych. Co więcej, proponuje ona polepszenie jakości szkolnictwa na prowincji, aby nie pozostawało w tyle za szkołami w miastach, a co za tym idzie podwojenie stawki stypendiów dla najbiedniejszych i ustalenie maksymalnych cen podręczników. Stworzony też został projekt ustawy mający na celu zapewnienie opieki zdrowotnej nad uczniami w szkole. PiS chce złożyć również inny projekt, mający na celu zmniejszenie liczby głodujących dzieci. Program przewiduje także „system podatkowy zachęcający do tworzenia nowych miejsc pracy, organizowanie szkoleń dla osób chcących powrócić na rynek pracy po urlopach macierzyńskich i wychowawczych, uruchamianie programów prac interwencyjnych i robót publicznych szczególnie w regionach o największym bezrobociu strukturalnym” oraz „wdrażanie programów zatrudniania absolwentów”[6].

     Ten ostatni podpunkt zakłada również SLD, który ponadto domaga się dla bezrobotnych zniesienia opłat urzędowych i tych za przejazdy komunikacją miejską. Lewica chce także stanowczego egzekwowania praw pracowniczych i walki z wyzyskiem. Ponadto, w jej programie znajduje się podpunkt mówiący o podnoszeniu minimalnej płacy do poziomu europejskiego. SLD zamierza też wspierać związki zawodowe i wprowadzić wynagrodzenie pracowników zależne od wydajności ich pracy. Co więcej, Lewica, sprzeciwiając się „przepaści pomiędzy bogatymi a biednymi”, jest niechętna wprowadzeniu podatku liniowego, uznając go za niesprawiedliwy i korzystny jedynie dla bogatych. Sojusz Lewicy Demokratycznej mówi „NIE dla jednej stawki VAT, czyli droższej żywności, lekarstw i produktów dla dzieci”. Partia chce większego wyrównania poziomu życia, aby nie było aż tak dużego rozwarstwienia społeczeństwa pod względem zamożności, jak dziś. Podobnie jak PiS, także i ten program zakłada usprawnienie działania opieki zdrowotnej. W sprawie szkolnictwa SLD zakłada wprowadzenie bezpłatnych posiłków dla dzieci z biednych rodzin, programu stypendialnego już dla uczniów szkół podstawowych czy też powrót do bezpłatnych przedszkoli. Ponadto, kolejnym celem lewicy jest wprowadzenie bezpłatnych zajęć pozalekcyjnych z języków obcych w szkołach oraz zwiększenie liczby godzin wychowania fizycznego. 

 

Prawa kobiet

 

Jest to zagadnienie od dawna podejmowane w różnoraki sposób. A jak dziś partie postrzegają ten problem? Z programu PiS można wywnioskować, iż widzi on kobietę głównie (choć to nie reguła) jako żonę i matkę w chrześcijańskiej, wielodzietnej rodzinie. Partia opowiada się za wydłużeniem urlopu macierzyńskiego, skróconego wcześniej przez SLD. Ponadto domaga się większej skuteczności w ściąganiu alimentów. Następnie PiS, poprzez chęć wprowadzenia wielu reform(między innymi zakazu aborcji, o czym mowa będzie w dalszej części pracy) chce zwiększyć funkcję produkcyjną rodzin, dzięki czemu społeczeństwo miałoby większą liczbę pracowników. Partia nie prowadzi jednak szerszej kampanii na rzecz równouprawnienia.

     Zupełnie inaczej problem ten postrzega Sojusz Lewicy Demokratycznej. Głosi on hasło „nie ma demokracji bez kobiet” i popiera równy dostęp do stanowisk i awansu oraz taką samą płacę za taką samą pracę dla obu płci. Lewica zamierza ochraniać kobiety przed zwolnieniami po powrocie z urlopów macierzyńskich, jak i przed przemocą w rodzinie i pracy. Sojusz zakłada także powszechną dostępność przedszkoli i żłobków, aby kobiety były w stanie podjąć pracę. 

 

Uprawnienia mniejszości narodowych i etnicznych 

 

Ważnym problemem w Polsce jest również zagadnienie mniejszości. Te narodowe i etniczne są różnie postrzegane w Polsce. Konstytucja gwarantuje wszystkim obywatelom, bez względu na pochodzenie, równe prawa i dlatego też żadna partia oficjalnie nie opowiada się przeciwko prawom tych mniejszości. Część z nich stara się jednak w pewnym stopniu ograniczyć ich przywileje. PiS nie ma w swoim programie jasno określonych działań przeciwko mniejszościom, tworzy jednak koalicję z Ligą Polskich Rodzin, często uznawaną za partię faszyzującą i rasistowską. Ponadto wspiera Radio Maryja, oskarżane o antysemityzm, radykalną ksenofobię i skrajny konserwatyzm. Prawo i Sprawiedliwość rozważało także wprowadzenie ustawy ograniczającej przywileje mniejszości, w tym wypadku głównie tej niemieckiej i doprowadzenie do usunięcia ich przedstawicieli z Parlamentu RP. Oficjalnie jednak partia odcina się od wszelkiego rodzaju dyskryminacji rasowej. Z kolei Sojusz Lewicy Demokratycznej stanowczo opowiada się przeciwko rasizmowi, ksenofobii i nietolerancji. Partia podkreśla wagę umów międzynarodowych i konieczność wywiązywania się z obowiązujących Polskę zobowiązań. Krytykuje też PiS za zbytni konserwatyzm i nietolerancję w stosunku do innych nacji. 

 

Mniejszości religijne

 

     Przyglądając się bliżej zagadnieniu stosunku partii do mniejszości religijnych, możemy łatwo dojść do wniosku, iż różni się on znacząco. „Prawo i Sprawiedliwość szczególnego partnera i sojusznika w przeciwdziałaniu rozkładowi rodziny upatruje w Kościele katolickim”[11]. Partia zakłada więc, iż fundamentem silnej rodziny jest katolicyzm, co niejako wyklucza z tego kręgu rodziny innowierców znajdujące się w mniejszości. Co więcej, PiS proponuje wprowadzenie do szkół „chrześcijańskiego systemu wartości”[12], co dyskryminuje wyznawców innych religii mających nieco inny światopogląd. Zupełnie inaczej prezentuje swoje poglądy SLD. Partia domaga się nieuwzględniania ocen z religii na świadectwach szkolnych, co niestety ma miejsce w niektórych szkołach. Sojusz Lewicy Demokratycznej opowiada się też za państwem świeckim, wyraźnie oddzielającym państwo od kościoła. Ponadto, partia przeciwna jest dominującej pozycji Kościoła katolickiego i jednoczesnej dyskryminacji innych kościołów. Zakłada również całkowitą tolerancję religijną i światopoglądową. 

 

Uprawnienia mniejszości seksualnych

 

     Co do praw mniejszości seksualnych, konserwatywna prawica jest oczywiście za nieuznawaniem związków partnerskich tej samej płci. Wywodzący się z niej politycy są przeciwni nadawaniu kolejnych praw mniejszościom seksualnym – między innymi organizowaniu przez nich tak zwanych Parad Równości. Co więcej, Lech Kaczyński, ówczesny prezydent Warszawy, a obecny prezydent RP, wyraził opinię, iż manifestacje tego typu propagują zboczenia i są obrazą uczuć religijnych. Prawicowy PiS zarzuca koalicji SLD-UP pracę nad ustawą o legalizacji związków homoseksualnych posiadających równe prawa majątkowe i podatkowe oraz możliwość adopcji dzieci.

     I rzeczywiście, SLD taki projekt ustawy stworzył w listopadzie 2003 roku. Zaprezentował go również na ogólnopolskiej konferencji pod tytułem: „Legalizacja partnerstwa osób homoseksualnych, a wolność obyczajowa i światopoglądowa w Polsce”. Sojusz Lewicy Demokratycznej argumentuje swoją decyzję słowami:

Przepisy obowiązujące w tym zakresie w Polsce nie tylko zaprzeczają poszanowaniu równości, ale także wolności człowieka. Wszelka ingerencja w sferę tak bardzo osobistą jak życie uczuciowo-seksualne niewątpliwie prowadzi do pogwałcenia wolności. (…) Z tego powodu uważa się słusznie, że homoseksualizm nie powinien być oceniany w kategoriach moralnych, skoro jest to jedna z postaci normalnego życia seksualnego. Nie należy zapominać, że w starożytności homoseksualizm był kultywowany (…) Przeprowadzone badania wykazują, że homoseksualiści stanowią 4% – 10% społeczeństwa. Znaczy to, że liczba homoseksualistów w Polsce wynosi około 2 mln osób. (…)Stosowne regulacje prawne zostały wprowadzone przykładowo w Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Holandii, Niemczech.

 

Pomimo porażki tego projektu ustawy ze względu na ostry sprzeciw partii konserwatywnych, postulat ten na stałe wpisał się w program polityczny Sojuszu i tworzy jeden z jego celów ideowych – walkę z prawicą o prawa mniejszości. 

 

Wolność

 

     Drugą wspomnianą powyżej wartością demokracji jest wolność. Oznacza ona zakaz ingerencji państwa w różnorodne sfery życia obywateli. Jest też jedną z najważniejszych wartości dla każdego człowieka. Ale nawet szeroko zakrojone demokracje nie mogę dostarczyć swym obywatelom pełni wolności. Jest więc ona ograniczana przez równość, która nie pozwala naruszać wolności innych. Artykuł 30 Konstytucji RP mówi nam: „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”[17]. Przyjrzyjmy się jednak owej wolności w Polsce. 

 

Tworzony światopogląd – media, szkolnictwo 

 

     Wiadome jest nie od dziś, że szkoła, media, rodzina i najbliższe otoczenie kreują w pewien sposób światopogląd człowieka. Partie więc często zabiegają o to, aby to właśnie ich sposób myślenia podzielał jak największy procent społeczeństwa. Niektórzy starają się wpłynąć w pewnym stopniu na te czynniki, aby przysporzyć sobie większego poparcia. Najłatwiejszym sposobem wydaje się odpowiednia zmiana szkolnictwa, ale w zasięgu ręki są też państwowe media.

     Przybliżę nieco programy lewicy i prawicy dotyczące zmian w mediach i szkolnictwie. Zaczynając od Prawa i Sprawiedliwości, możemy powiedzieć, iż zakłada ono wprowadzenie ograniczeń dla środków masowego przekazu, gdyż uznaje niektóre treści za szkodliwe dla widzów, a w szczególności dla „zdrowych rodzin”. Działalność tą określa mianem „ochrony mediów publicznych”. Polegałoby ono na nakładaniu wysokich kar za emitowanie treści szkodliwych społecznie i demoralizujących. Projekt ustawy zakłada: 

 

Przekazy, które w drodze klasyfikacji otrzymają ze względu na natężenie treści szkodliwych kategorię „najwyższego ryzyka”, zostaną usunięte z przestrzeni publicznej. Dotyczy to wyjątkowo drastycznych przypadków, które w praktyce – jak pokazują choćby doświadczenia holenderskie – stanowią minimalny margines wszystkich przekazów. (…) czasopismami, które nie będą mogły być sprzedawane w systemie samoobsługi, będą magazyny o treściach obscenicznych lub wyjątkowo drastycznych. Nie będą one mogły być także eksponowane w powszechnie dostępnych miejscach. Można je będzie nabyć na życzenie, za ewentualnym okazaniem dokumentu tożsamości.  

 

      Ponadto, Prawo i Sprawiedliwość zamierza usunąć Krajową Radę Radiofonii i Telewizji i zastąpić ją nowym organem – Urzędem do spraw Radiofonii i Telewizji (gdzie prezesa miałby powoływać prezydent RP). Operacja ta miałaby gwarantować poszanowanie wolności słowa w mediach i „uwolnienie mediów publicznych od nacisków politycznych”. PiS zamierza też wprowadzić „rozwój edukacji historyczno-patriotycznej”. Pozostaje jednak pytanie: czy można kogoś nauczyć patriotyzmu?

     Co do Sojuszu Lewicy Demokratycznej, partia ta zakłada „więcej demokracji, więcej praw obywatelskich, więcej europejskich standardów demokratycznych i socjalnych”, czyli innymi słowy państwo neutralne światopoglądowo i tolerancyjne. SLD domaga się uruchomienia Ogólnopolskiego Systemu Monitoringu Rasizmu, Ksenofobii i Nietolerancji. Zamierza też wprowadzić edukację seksualną w szkołach oraz tanie i ogólnodostępne środki antykoncepcyjne. Prawo i Sprawiedliwość oskarża SLD o rzekome zachęcanie młodzieży do podejmowania przedwczesnego współżycia seksualnego. Ten ostatni zaś nie pozostaje dłużny i zarzuca PiS zbytnie kierowanie się ideologią i religią oraz wydawanie publicznych pieniędzy na szerzenie swojej własnej ideologii w państwie neutralnym światopoglądowo. 

 

Stosunek do Kościoła rzymskokatolickiego i do innowierców 

 

     Rzecz ma się podobnie, jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek do Kościoła katolickiego i do innowierców. Prawo i Sprawiedliwość, popierane w czasie wyborów parlamentarnych w 2005 roku przez media katolicko-narodowe (jak choćby Radio Maryja, Telewizja Trwam, Nasz Dziennik) wygrało wybory. W programie tej partii można dostrzec wiele akcentów mających na celu promocję religii katolickiej. Między innymi PiS popiera obowiązkowe wliczanie ocen z katechezy do średniej ze wszystkich ocen uczniów od nowego roku szkolnego. Do chwili obecnej zaś istniał zakaz wliczania jej do ogólnej średniej, ustalony przez byłą MEN, Krystynę Łybacką z SLD[21]. Działalność i próba realizacji niektórych postanowień PiS spotkały się z ostrym sprzeciwem SLD i zaskarżeniem szeregu ustaw stawiających Kościół katolicki na pozycji uprzywilejowanej do Trybunału Konstytucyjnego. 

 

Polityka pro-rodzinna, a aborcja, eutanazja i wykorzystanie komórek macierzystych do ratowania życia ludzkiego

 

     Prawo i Sprawiedliwość postrzega SLD jako partię „zdecydowanie wrogą rodzinie”. Oskarża ją o dyskryminowanie dzieci wychowywanych w rodzinach pełnych i o rzekome doprowadzenie do wielu rozwodów i separacji. Ponadto, ze względu na silne korzenie chrześcijańskie wykształcone w Polsce, PiS opowiada się przeciwko aborcji i eutanazji. Według Prawa i Sprawiedliwości, postawa ta sprzyja krzewieniu pozytywnych i poprawnych wartości sprzyjających rodzinie. Argumentacja zakazu aborcji jest następująca: „Te [dzieci] powinny przychodzić na świat jako owoc miłości, a nie ‘uboczny’ produkt przypadkowego, często także przedwczesnego, uprawiania seksu”. Nie jest jednak napisane, jaki wiek jest uważany za odpowiedni do rozpoczęcia aktywności seksualnej i co w przypadku, gdy mimo wszystko dziecko przychodzi na świat niechciane, na przykład jako wynik gwałtu. Czy kobieta z nieślubnym dzieckiem również będzie ową „silną” i „zdrową rodziną”?

     Tymczasem lewica uznaje politykę pro-rodzinną PiS za „zamach na wolność kobiet”. Twierdzi, że jest ona „groźna i nieetyczna”, a co więcej – „jest to zamach na jedno z podstawowych praw człowieka – odebranie kobietom możliwości decydowania o swojej ciąży”. Według SLD, celem rządu jest zmuszanie kobiet do rodzenia dzieci – mniej istotne zaś jest, czy będą to dzieci chore, czy zdrowe, oraz czy noworodki będą poczęte z miłości, czy też z gwałtu. Według partii jest to ubezwłasnowolnienie i uprzedmiotowienie kobiet. Według byłej pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, Magdaleny Środy, jest to skandal. Co więcej, propagowana przez PiS naturalna antykoncepcja, została uznana przez nią za nieskuteczną i nazwana „oszustwem”, gdyż nie promuje w istocie zdrowia, lecz choroby przenoszone drogą płciową.

     Burzę polityczną wywołała także wypowiedź Środy w „Reuterze”: „Polska ma problemy ze zjawiskiem stosowania przemocy wobec kobiet, mającym źródło w silnym wpływie Kościoła katolickiego na życie publiczne.” Jej dymisji zażądało wtedy 39 posłanek, między innymi z LPR, PiS, Samoobrony i PO. Oskarżyły one Środę o „demontaż rodziny” i zaznaczały: „Pani opinia jest krzywdząca dla (…) obywateli (…) wyznających religię rzymskokatolicką. Gdyby zechciała Pani kierować podobną uwagę pod adresem innego wyznania, zapewne nie musiałybyśmy kreślić dzisiaj tych słów”.

     Kolejnym zagadnieniem, które chciałbym poruszyć, to stosunek obu partii do wykorzystania komórek macierzystych w celu ratowania życia ludzkiego. Temat taki był poruszony 15 grudnia 2003 roku w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji. Co więcej, problem szeroko rozwinęła Violetta Baran w swojej pracy o nazwie „Witajcie w Ciemnogrodzie: Modlitwa o deszcz to pryszcz”. Autorka podaje, iż Unia Europejska ma przyznać około pół miliarda euro na badania nad komórkami macierzystymi, które mogą ratować ciężko chorych ludzi na całym świecie. Jaka była reakcja w Polsce na tą informację? 

 

Nie wydamy ani złotówki na niszczenie ludzkiego życia – zapowiedział w niedzielę na antenie Radia Maryja i TV Trwam, bo gdzieżby indziej, premier Jarosław Kaczyński.(…) Biskupi [Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski] stwierdzili, że badania te dokonują się kosztem unicestwiania ludzkich istot i wyrazili ‘zdecydowany sprzeciw wobec finansowania przez Unię Europejską badań, które prowadzą do destrukcji embrionów ludzkich’. Nie trzeba było długo czekać – nasi pobożni politycy natychmiast przyłączyli się do biskupiego chóru. (…) Mogłyby [komórki embrionalne] jednak uratować komuś życie… Ale to przerasta już sposób pojmowania panów z PiS, LPR, Samoobrony, PO i PSL. Dla nich to brak szacunku dla życia.

 

     Dziennikarka „Trybuny” krytykuje, słusznie moim zdaniem, krótkowzroczność polityków wskazanych powyżej. Autorka opisuje też rzekomą zależność rządów prawicy od silnego w Polsce Kościoła katolickiego: 

 

Jarosław Kaczyński jest w ręku Kościoła. (…) To biskupi (liczni) swoją tolerancją, a nawet pochwałą Radia Maryja sankcjonują uprzywilejowane stosunki władz państwowych z tą powszechnie ‘znaną’ w świecie obskurancką rozgłośnią. Korzystając z takiej pomocy i wsparcia Jarosław Kaczyński nie może być politykiem samodzielnym, zwłaszcza w sprawch graniczących z kościelnym światopoglądem musi stawiać znak równości między państwem a Kościołem. Platforma Obywatelska nie może pozostać w tyle. Co by powiedział kardynał Dziwisz? Jedynym klubem sejmowym, który głosował przeciwko uchwale kładącej tamę postępowi, był Sojusz Lewicy Demokratycznej.

 

     Widzimy więc skrajnie różny stosunek do ratowania ludzkiego życia w ten kontrowersyjny sposób. Padają nawet oskarżenia o korupcję obecnie największych ugrupowań politycznych w Polsce i ślepą służalczość wobec władz kościelnych. Czy są one słuszne? Nie ma na to konkretnych dowodów, ale pamiętajmy, że w każdej plotce istnieje jakieś ziarenko prawdy.

     Jeśli weźmiemy zaś pod uwagę zagadnienie eutanazji, szybko zauważymy, iż obie partie są przeciwko niej. Myślę jednak, że do pewnego stopnia ograniczona i w pełni kontrolowana eutanazja byłaby na pewno pozytywnie odebrana przez społeczeństwo. Ludzie bardzo cierpiący i nieuleczalnie chorzy mieliby wtedy jakieś wyjście, dzięki któremu nie byliby skazani na powolną i bolesną śmierć. Sądzę jednak, że stosunek polityków do eutanazji powoli, z biegiem czasu się zmieni. 

 

Kara śmierci 

 

     Na koniec chciałbym porównać stosunek obu partii do kary śmierci. Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za jej wprowadzeniem. Obecny Minister Sprawiedliwości i członek PiS, Zbigniew Ziobro przekonywał: „Kara śmierci jest sprawiedliwa i etyczna”, następnie zaś dodał: „Kościół katolicki nie wyklucza kary śmierci za przestępstwa najwyższej wagi”. Zapewnił jednak, że od kary śmierci byliby zwolnieni niektórzy przestępcy, na przykład psychicznie chorzy – „do czasu wyzdrowienia”. Egzekucja wyglądałaby następująco: „wobec cywili przez powieszenie, wobec żołnierzy – rozstrzelanie”.

     Sojusz Lewicy Demokratycznej sprzeciwia się stanowczo wprowadzeniu kary śmierci, uzasadniając, że jest to odgórny wymóg Unii Europejskiej. Ponadto powołuje się na prawo do życia oraz na aspekty moralne i etyczne. Według mnie, kara śmierci jest nie tyle objawem barbarzyństwa i sprzeciwu wobec Unii, co niesprawiedliwości – obecnie niesłusznie oskarżonych można zawsze uniewinnić po dostarczeniu odpowiednich dowodów, nawet po kilku latach od wyroku. W przypadku wykonania kary śmierci, odwrotu i naprawienia błędu sędziego już niestety nie będzie. A przypadki pomyłek zdarzają się dość często. 

 

Parę słów na koniec 

 

     Krąży powszechna opinia, że każda partia ma „dobry” program, wszystko zależy jednak od tego, jak go realizuje. Sądzę, że w świetle powyższych przykładów i argumentów udało mi się ten mit obalić. Nie jest możliwe, aby dwa tak skrajnie różne programy były „dobre”. Jeden z nich musi być postrzegany według danej osoby jako lepszy, drugi jako gorszy. Wszystko jednak zależy od preferencji politycznych, na które wpływ ma wiele czynników, takich jak: wiek, wykształcenie, zawód, czy nawet zamieszkanie w danym regionie Polski.

     Sądzę, że, PiS zakłada, iż głosząc tezy wygodne dla większości, zyska duże poparcie. Według partii nie opłaca się wspierać mniejszości i głosić mało popularnych haseł, gdyż „korzyści” w elektoracie będą znikome. Dlatego też Prawo i Sprawiedliwość skupia głównie polityków wspierających Kościół katolicki, konserwatystów, homofobów, patriotów bądź nacjonalistów liczących się z Unią Europejską tylko wtedy, gdy widzą w tym bezpośrednią korzyść dla Polski. Myślę, że z tego też powodu czołowi politycy PiS: Lech i Jarosław Kaczyńscy zostali obrażeni przez niemiecki dziennik „Tageszeitung” w satyrycznym artykule „Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem”. Według mnie, polityka PiS jest błędna, gdyż wiele osób należących do owej większości popiera dążenia mniejszości do nadania im praw na równi z resztą obywateli. Ponadto, te drugie są znacznie lepiej zorganizowane niż duże masy i potrafią skutecznie wpływać na dużą część mediów, stojących często po ich stronie. PiS głosi jednak dużo haseł chwytliwych głównie dla ludzi starszej daty, tych niewykształconych, zabobonnych i głęboko religijnych.

      SLD stara się natomiast wyrównać prawa wszystkich obywateli, staje więc w obronie praw słabszych, mniej licznych grup, czyli reprezentuje dążenia mniejszości do uzyskania przywilejów nadanych większości, czy też kobiet starających się o traktowanie na równi z mężczyznami. Lewica jest według mnie dalekowzroczna – propaguje hasła, które prędzej, czy później będą musiały zostać wprowadzone w życie. Prawica natomiast patrząc w przeszłość, chce zatrzymać postęp w czasie, powrócić do tradycji, religii, rodziny. Uważam, że takie zachowanie może jedynie opóźnić rozwój kraju, za czym nie idzie nic dobrego. PiS dążąc do przywrócenia kary śmierci, zyskuje duże poparcie wśród starszego pokolenia, które pamięta czasy znacznie bardziej bezwzględne niż obecne. Czy jednak w dzisiejszym, cywilizowanym świecie możliwy jest powrót do wieszania ludzi na szubienicach, bądź rozstrzeliwania? Według mnie jest to bardzo krótkowzroczne myślenie. Tak samo ograniczone i zabobonne jest traktowanie mniejszości narodowych, etnicznych, religijnych bądź seksualnych jak kogoś gorszego.

     Nie da się „wyleczyć” Żyda i stworzyć z niego rodowitego Polaka, bądź zmienić orientację seksualną homoseksualisty. Tak samo mało prawdopodobny jest wpływ prawicy na wyznawców innych religii. Trzeba po prostu ludzi zaakceptować takich, jakimi są i pomóc im w integracji z resztą społeczeństwa. A ograniczanie wolności mediów i szkół nie doprowadzi do niczego dobrego. Nie można przecież udawać, że nie ma problemów tam, gdzie jest ich dużo. Trzeba je po prostu rozwikłać, a to właśnie społeczeństwo decyduje w wyborach o tym, kto będzie kierować krajem. I to ono samo wybiera, na ile owa wolność i równość mają tworzyć trzeci element demokracji – sprawiedliwość.

 


[1]Wikipedia: Wolna Encyklopedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna. [2] Ibidem. [3] Lech Moryksiewicz, Wiedza o społeczeństwie, wyd. 2 uzupełnione, Warszawa 2005, s. 107. [4] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej 1997. [5] Ibidem. [6] Prawo i Sprawiedliwość, http://www.pis.org.pl/. [7] Portal SLD, http://www.sld.org.pl/. [8] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [9] Portal SLD, op. cit. [10] Wikipedia, op. cit. [11] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [12] Ibidem. [13] Portal SLD, op. cit. [14]http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,7237288,wiadomosc.html?POLL%5Brid%5D=8633883&ticaid=12d17&_ticrsn=3. [15] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [16] Klub Poselski Sojuszu Lewicy Demokratycznej, http://sld.kluby.sejm.pl/KP_SLD_V_Kad/archiwum/n82.html. [17] Konstytucja…, op. cit. [18] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [19] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [20] Portal SLD, op. cit. [21] http://wiadomosci.onet.pl/1450821,11,item.html, 15.12.2006. [22] Wikipedia, op. cit. [23] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [24] Sojusz Lewicy Demokratycznej: Województwo lubelskie, http://www.sld.lublin.pl/. [25] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [26] http://wiadomosci.onet.pl/1349069,2677,1,kioskart.html.  [27] Ibidem. [28] Prawo i Sprawiedliwość, op. cit. [29]http://wiadomosci.onet.pl/1444224,12,item.html.

Autor Paweł Rogaliński \\ tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Strony: Poprzednia 1 2 3 ...4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14