Do niedawna studia w Danii były szeroko opisywane przez polską prasę jako niezwykła okazja do zdobycia wymarzonego dyplomu. Bezpłatna nauka, niewielki koszt wynajmu akademików oraz laptopy pożyczane do domu – istny raj. Niestety, między reklamą a rzeczywistością mało kto zauważył olbrzymią przepaść dezinformacji i niedomówień.

Tak być powinno…
- Studia w Danii są bezpłatne i prowadzone w języku angielskim. Studenci mogą legalnie pracować w trakcie wyjazdu. Zarobki z pracy umożliwiają pokrycie kosztów życia i studiowania – zapewnia jeden z portali www. Przedstawicielka tej witryny, Monika Pabijańska, idzie nawet o krok dalej i twierdzi: „to szansa na zupełnie nową jakość kształcenia (…) Jedyne koszty jakie wiążą się z utrzymaniem, wyżywieniem i rozrywką, nie przewyższają tych związanych ze studiami w Polsce”. Inne witryny internetowe również wychwalają tego rodzaju wyjazdy. Serwis Cv.Pracuj.pl utwierdza czytelników w błędnym przekonaniu: „nie trzeba koniecznie znać języka duńskiego. Obowiązują tam dwa języki wykładowe – duński oraz angielski”. Czasopisma młodzieżowe, jak np. „Cogito”, w większości nie wyróżniają się na tle innych i w tonie powszechnego uwielbienia, zachwalają „genialny” pomysł na „tanie” studia.
…a jak jest w rzeczywistości?
Jarek, polski student uczący się w Danii, opowiada: „Oferta 3-letnich studiów w mieście Odense wydawała się bardzo atrakcyjna, gdyż nauka miała być za darmo, a zakwaterowanie za »niewielką sumę«. Na wszelkie pytania konsultanci odpowiadali bardzo życzliwie i szczegółowo. Praca podobno nie wymagała znajomości duńskiego, więc zdecydowałem się na wyjazd”. Jak się okazało, reklama mijała się z prawdą. Jarek zakwalifikował się na wydział Production Engineering w Syddansk Evervesskole. Szczęśliwa rodzina zaopatrzyła najstarszego (z czwórki dzieci) syna w kieszonkowe i wysłała do Danii. – Moje problemy zaczęły się tuż po przyjeździe. Poza łóżkiem pokój był pusty, o czym nikt wcześniej nie informował. Musiałem wydać niemalże wszystkie pieniądze na zakup pościeli, zasłon, mebli, sztućców i innych podstawowych rzeczy – narzeka student.
Kolejne problemy
- Gdy zaczęły się studia, nie miałem jeszcze pracy, pomimo faktu, iż dużo wcześniej załatwiłem wszystkie formalności związane z zatrudnieniem – mówi Jarek. Problem ze znalezieniem jakiejkolwiek posady dotyczy jednak znacznej części przybyłych obcokrajowców. Jak twierdzi student: „zeszliśmy z kolegami całe miasto pytając o każdą możliwą pracę. Niemalże wszędzie podstawowym warunkiem była znajomość duńskiego. Tam, gdzie nie było tego wymogu – np. przy roznoszeniu gazet – wszystkie posady były już w pełni obsadzone”. Przy dużym wsparciu finansowym ze strony rodziny, Jarek ukończył pierwszy rok studiów. Jednak po dziś dzień ani on, ani jego koledzy z Polski, nie mają pracy. – Większość z tych, którzy przyjechali tu na ponad pół roku, musiało przerwać naukę i wrócić do domu – mówi z rozżaleniem Jarek.
Konsulat, MSZ
Ponieważ szkoła wyraźnie odmówiła pomocy studentom, rodzina Jarka zwróciła się z prośbą o pomoc do Kierownika Wydziału Konsularnego w Kopenhadze Piotra Świętacha. Ten ostatni doradził regularne odwiedzanie stron internetowych z ogłoszeniami pracodawców, a sam nagłośnił sprawę: „Korespondencję przedstawiłem Panu Ambasadorowi Adamowi Halamskiemu (…) Do tej sprawy będziemy mogli wrócić jednak po jego powrocie”. Następnie, konsul skontaktował się z jego odpowiednikiem w pobliskim Svendborg oraz przesłał listy do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Mimo pomocy i szczerych chęci konsula, studenci w najbliższej przyszłości nadal pozostaną bez pracy.
Niezadowolenie wzrasta
Fora internetowe aż grzmią od informacji, których nikt wcześniej nie opublikował. I tak Julek ze strony Ang.pl narzeka: „Dania jest droga (…) trzeba zapomnieć o piwie, pizzy, i innych przyjemnościach; ja swoje pieniądze przeznaczam przede wszystkim na kserowanie materiałów”. Agnieszka z tego samego portalu dodaje: „Jeszcze nigdy tak mnie nie oszukano”. Wśród najczęściej wymienianych minusów jest właśnie bardzo wysoki koszt utrzymania. Nawet, gdy oszczędzamy, musimy wydać miesięcznie minimum 5000-6000 koron (około 2700-3200 PLN). Ceny podstawowych artykułów spożywczych, jak na przykład chleb (ok. 12 dkk), filet z kurczaka 280 g. (25 dkk) czy jabłka (25 dkk/kg) przekraczają najśmielsze oczekiwania przybyszy z Polski. Opłaty dodatkowe, jak choćby przejazdy autobusowe, to wydatek 17 dkk za bilet w jedną stronę!
Każdy kij ma dwa końce
Wir wyssanych z palca bzdur o edukacyjnym raju, w który wpadły polskie media, jedynie napędza merytoryczną degrengoladę informacji i naraża polskich studentów na poważne kłopoty za granicą. Wspomniany wcześniej Jarek, który jako jeden z wielu wpadł w duńską pułapkę, komentuje sytuację następująco: „Jedyne, co chciałbym osiągnąć to uczciwe informowanie kolejnych rzesz Polaków o minusach wyjazdów na studia do Danii. Ci, którzy pragną uczyć się w tym kraju powinni mieć lepszy dostęp do informacji o tym, co ich czeka, jeśli ewentualnie zdecydują się na tego typu wyjazd. Agencje zajmujące się rekrutacją na tamtejsze uczelnie powinny rzetelniej informować przyszłych kandydatów o warunkach życia na miejscu”. Niestety, jak wszędzie, również i tu rządzi pieniądz. Szkoda jedynie, że za każdym razem okazuje się on ważniejszy od zwykłej troski o ludzki los.
Liczba odwiedzin strony: 1897783 




Przestępcy w obrożach, podatek ekologiczny i rewolucja w sądach? Stagnacja gospodarcza w Polsce wymusiła szybkie zmiany w prawie: ma być prościej, oszczędniej i korzystniej dla gospodarki. Ale czy cięcia w wydatkach nie spowodują
jakimkolwiek zagrożeniu dla porządku publicznego. Podobne rozwiązania działają z powodzeniem np. w USA – dodaje Kwiatkowski i przypomina, że w przypadku np. pedofilów, jest zwolennikiem kastracji farmakologicznej: „prace legislacyjne nad tym projektem trwają w Sejmie a ich etap jest bardzo zaawansowany. Liczę na sejmowe porozumienie ponad podziałami politycznymi”.
Skoro na lądzie panuje
Jak sama mówi, „wszystko zależy od czasu wolnego w danym miesiącu”.

