Kiedy w 1978 roku społeczeństwo upokorzonej i zakutej w radzieckie kajdany PRL usłyszało o wyborze papieża-Polaka, radości było co niemiara. Po blisko 183 latach Polacy znów mieli swojego monarchę. Dziś, ze zniecierpliwieniem wielu oczekuje na beatyfikację Jana Pawła II, która może dobiec końca jeszcze w tym roku.
Wytrawny polityk
Postać papieża-Polaka można rozpatrywać przez pryzmat wielu nauk i nurtów myślowych. Politologia ma tę zaletę, że dostrzega przede wszystkim namacalne efekty pontyfikatu Jana Pawła II, przemawiające również do ateistów i osób innej wiary. Skupia się na podkreśleniu roli Polaka jako światowego przywódcy, który z pozoru niewielką ingerencją w Polsce walnie przyczynił się do obalenia krwawych reżimów całego bloku wschodniego. Jako znakomity obserwator i polityk, Jan Paweł II potrafił dokonać rzeczy dotychczas niemożliwej – nieść pokój przy jednoczesnej walce o istotne dla świata sprawy. Samym Polakom udowodnił zaś, że słowa hymnu „co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy” nie wyczerpują wszystkich możliwości walki o ojczyznę. Karol Wojtyła nie szablą, a dobrym słowem zmienił bieg światowej historii i pokonał niezwyciężony od lat ZSRR. Dzięki połączeniu pokory i charyzmy, przyciągnął do Kościoła tłumy wiernych. Najlepszym tego dowodem jest ponad 300 milionów osób, które przeszły na katolicyzm. Niezaprzeczalny jest również fakt, że jako jedna z nielicznych postaci w historii ludzkości, doprowadził on do zbliżenia i rozpoczęcia konstruktywnego dialogu ze zwierzchnikami innych religii. Pozytywne skutki dyplomacji Jana Pawła II, którego dewiza brzmiała: Totus Tuus (dosł. Cały Twój), będą widoczne jeszcze przez dziesiątki lat. Stanie się tak głównie dlatego, że choć nie ma go już pośród nas, nauki papieża-Polaka zostały zakorzenione w umysłach setek milionów wiernych.
Pięć lat po…
O ile część procesów beatyfikacyjnych budzi na świecie większe lub mniejsze kontrowersje i emocje, w przypadku Jana Pawła II istnieje niezwykła zgodność. Jak wielokrotnie donosiły media, nie tylko chrześcijanie, ale też buddyści, muzułmanie i żydzi stanowczo popierają beatyfikację tej wybitnej postaci. Jak mówi postulator procesu ksiądz Sławomir Oder: – Zebraliśmy owoce dialogu międzyreligijnego: miliony ludzi widziały jak Jan Paweł II modlił się przy Ścianie Płaczu w Jerozolimie, jak wchodził do synagogi w Rzymie; był pierwszym papieżem, który to zrobił. Z dalajlamą, duchowym przywódcą tybetańskiego buddyzmu, spotkał się osiem razy.
Z drugiej strony, z procesu beatyfikacyjnego niezadowolone jest marginalne Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, zwane potocznie lefebrystami. Krytyka pod adresem polskiego papieża spowodowana jest głównie tym, że w 1988 roku Jan Paweł II ekskomunikował czterech biskupów i późniejszego przywódcę bractwa – abp Marcela Lefebvre. Chowając urazę po dziś dzień, lefebryści uznali, że papież „pozostawił Kościół niczym łódź, do której z każdej strony wdziera się woda”. Zarzuty, które miałyby potwierdzać taki stan rzeczy to m.in. uczestnictwo Jana Pawła II w „kulcie animalistów” w Togo, „modlitwa na sposób żydowski przy Ścianie Płaczu” czy też „przyjęcie świętych popiołów Sziwy”. Prócz ksenofobicznych i populistycznych haseł, w liście lefebrystów nie ma nawet jednego poważnego zarzutu dla głowy Kościoła katolickiego. Trudno bowiem uznać za winę pokonywanie barier między religiami i promowanie tolerancji.
Beatyfikacja
Oczekiwana przez cały świat beatyfikacja Jana Pawła II może mieć swój finał jeszcze w tym roku, choć nastroje wiernych studzi emerytowany prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kardynał Jose Saraiva Martins: – Wszystko jest możliwe i może się wydarzyć, ale widząc przebieg postępowania i biorąc pod uwagę wymagania czasowe sądzę, że beatyfikacja Jana Pawła II w 2010 roku byłaby trudna; za dużo jest procedur, które trzeba przeprowadzić (…) Poza tym nie sądzę, aby mały poślizg był tragedią, świat się nie zawali.
Nie ma większego znaczenia, czy po pięciu latach od swojej śmierci Jan Paweł II będzie beatyfikowany, czy też nie. Oczywiście byłaby to bardzo miła niespodzianka dla milionów ludzi, ale niewiele istotna w porównaniu z całym dorobkiem i wkładem papieża w stworzenie tak zwanego „pokolenia Jana Pawła II”. To wielkie dzieło, przerastające wszystkie inne, powinno napawać głównie nas, Polaków, dumą. Po pierwsze dlatego, że poprzez „naszego” papieża mieliśmy okazję ponownie partycypować w tworzeniu uniwersalnych wartości na świecie. Po drugie, że nauczyliśmy się zwalczać zło miłością, nie orężem – jak dawniej. I wreszcie dlatego, że pontyfikat Jana Pawła II spełnił proroctwo wielkiego wieszcza Juliusza Słowackiego:
Pośród niesnasków – Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon,
Dla Słowiańskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmiało jak Bóg pójdzie na miecze;
Świat mu – to proch.
(…)
On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń.
(…)
Wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość,
Robactwo – gad,
Zdrowie przyniesie – rozpali miłość
I zbawi świat.
Autor Paweł Rogaliński
\\ tagi: 5 lat po, blog dziennikarski, Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, Cały Twój, dalajlama, dzienniarz, Jan Paweł II, Jose Saraiva Martins, JP2, JPII, Juliusz Słowacki, Karol Wojtyła, katolicyzm, Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych, Kościół, lefebryści, Marcel Lefebvre, paweł rogaliński, pokolenie Jana Pawła II, pokolenie JP2, politologia, rocznica śmierci JP2, Sławomir Oder, Słowiański Papież, Togo, Totus Tuus, ZSRR